„Hoss” znowu górą?! Sąd chce zwrócić prokuraturze akt oskarżenia

Tego mało kto się chyba spodziewał – zaskakujący zwrot akcji w sprawie przeciwko Arkadiuszowi Ł., znanemu pod pseudonimem „Hoss”. Mężczyzna uważany za pomysłodawcę oszustwa metodą „na wnuczka” miał stanąć przed sądem. Ale właśnie zapadła decyzja o zwrocie aktu oskarżenia do prokuratury.

policja.pl

Pod koniec sierpnia informowaliśmy, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie zakończyła śledztwo przeciwko Arkadiuszowi Ł.

„Arkadiusz Ł., pseudonim „Hoss”, który uważany jest za pomysłodawcę ohydnego przekrętu metodą „na wnuczka”, stanie przed warszawskim sądem. Prokuratura właśnie zakończyła śledztwo dotyczące oszustw dokonanych na terenie Szwajcarii i Niemiec” – pisał Telegraf24.pl

Ofiarami oszustwa są wprawdzie obywatele Szwajcarii oraz Niemiec, a mechanizm działania przestępców jest doskonale znany również w Polsce.

„Po telefonicznych namowach oskarżonego oraz osób z nim współdziałających zdecydowali się przekazać pieniądze oraz kosztowności oszustom pod pozorem, jak zapewniali oszuści – udzielenia pożyczki członkom rodziny pokrzywdzonych. Oszuści za każdym razem podawali się za członków rodziny pokrzywdzonych bądź ich znajomych. Działali na terenie Szwajcarii (w 9 przypadkach) oraz Niemiec (w jednym przypadku), przy czym telefoniczne dyspozycje co do realizacji poszczególnych przestępstw wydawane były przede wszystkim z terenu Polski” – wyjaśnia prokurator Łapczyński.

W sumie łupem członków szajki padło ponad 1,6 mln zł w gotówce oraz biżuteria o wartości ponad 530 tysięcy złotych. Próbowali jeszcze wyłudzić ponad 1,5 mln zł, ale ofiary zorientowały się z kim mają do czynienia.

Ale proces „Hossa” szybko się nie rozpocznie. Jak dzisiaj podała „Gazeta Wyborcza” Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję o zwrocie aktu oskarżenia do prokuratury.

„Powody zwrotu sprawy są cztery. Sąd nie ma oryginałów niemieckich protokołów zeznań świadków, a do tego ich tłumaczenie na język polski ma „wadliwy i niepełny charakter”. – Prokuratura ograniczyła się do tłumaczeń, stanowiących streszczenie treści dowodów, a nie obrazujących pełną ich treść – argumentuje sąd. Części dokumentów wykazanych w aktach, śledczy nie dostarczyli do sądu. Problemem jest też „niepełny charakter opinii biegłych wykonanych w tej sprawie” – czytamy w tekście opublikowany na stronie warszawa.wyborcza.pl

Prokuratura zaskarżyła to postanowienie.

Dodaj komentarz