Schizofrenia w redakcji na Mokotowie

Przemysław Harczuk, redaktor naczelny Telegrafu 24

Jest taka gazeta w Warszawie (redakcja mieści się gdzieś na Mokotowie), co chce napisać „Polaków na nowo”. Usiłuje ludzi wychować na siłę. Oczywiście na swoją postępową, europejską, światłą i nowoczesną modłę. Pełni rewolucyjnego zapału redaktorzy niczym PiS w wystąpieniu posłanki Lubnauer przychodzą do naszych domów, zaglądają za firanki. A tam – o zgrozo! – ciemnogród, tradycja, heterozwiązki. W Boże Narodzenie zamiast depresji rodzinna atmosfera, miłość, Święty Mikołaj. Na ścianie Krzyż, a obok wizerunek Matki Boskiej. Na co dzień nie ma Tęczy, ani genderu. Ach, ach – myśli jeden z drugim inżynier społeczny rzeczonej gazety – żeby tak choć ten ojciec przylał tej matuli, pokazał, czym jest patriarchalna rodzina. Można by wrzasnąć o ciemnogrodzie, patriarchalnym modelu rodziny, zapyziałej katolickiej Polsce, którą wysłać należy jak najszybciej na księżyc. A tu lipa – bo i miłość, i normalność, i dzieci zadbanie oraz kochane. Co więcej – nie można nawet wcisnąć czytelnikom stereotypu o katowanych w konserwatywnym domu zwierzakach, bo na piecu wygrzewa się rudo-biały kot, a psiak, widać pupil całej rodziny z niecierpliwością czeka na spacer z ukochanym panem. Normalność bijąca po oczach zatruwa umysły, budzi lęk, spędza sen z powiek. Bo jak tu straszyć ciemnogrodem, gdy w Ciemnogrodzie sielsko i dobrze? Ale wreszcie jest! Temat, który tej jesieni rozpali emocje wszystkich. Trzeba dokopać Kościołowi. I jest tu faktycznie punkt zaczepienia – kryzys i konflikt w Kościele jest faktem. Przypadki seksualnych nadużyć również. Rzecz dla katolika jest prosta – kapłan, który nadużył zaufania wiernych i haniebnych czynów się dopuścił, sprzeniewierzył się wyznawanej przez siebie religii. Przełożony, jeśli go krył, również. Dla ludzi wierzących, sprawa jest niezwykle bolesna i trudna. Są jednak kapłani (ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski), katoliccy publicyści (Tomasz Terlikowski), którzy kryzys w Kościele nazywają po imieniu, domagają się prawdy. Redaktorów ze wspomnianej gazety prawda owa nie zadawala. Bo przecież trzeba zohydzić cały Kościół, nie mówić, że złe są zboczenia, czy czyny. Bo przecież, gdy czynów tych dopuszczają się ludzie świeccy, dla światłych mędrców z pewnej gazety robią dobrze. Pedofilia złem jest tylko wtedy, gdy dopuszcza się jej kapłan. Jest normalnością, gdy dzieci krzywdzi niemiecki europoseł. Kościół – w odczuciu redaktorów z Mokotowa – należy zniszczyć, a przynajmniej przekształcić. Tak, by w imię walki ze zboczeniami i patologią zboczenia i patologie usankcjonować. Przyznają państwo – pełna schizofrenia. A tak naprawdę – drogą do naprawy Kościoła nie jest gazeta, choćby i jej redakcja mieściła się na Mokotowie. Drogą naprawy jest Chrystus, jego nauka, i wiara wiernych. Tego się trzymajmy.
PODPIS:
Przemysław Harczuk
Autor jest redaktorem naczelnym Telegrafu 24,
Dziennikarzem i publicystą portali DoRzeczy.pl i działu Opinie „Super Expressu”

Dodaj komentarz