Przed wyborami w Warszawie. Koniec ery HGW, konkurenci mocno śpią

Wybory samorządowe za pasem, tymczasem kampania na razie niemal w ogóle się nie toczy. Choć obóz liberalny po aferze warszawskiej jest mocno poraniony, w dodatku przez start konkurencyjnych kandydatów PO i Nowoczesnej podzielony, na razie nie widać strategii ze strony innych podmiotów na wykorzystanie tej sytuacji.

Jedno nie ulega wątpliwości – jesteśmy świadkami końca kariery Hanny Gonkiewicz-Waltz jako prezydent stolicy fot. ZTM

Jak pisaliśmy wczoraj obóz liberalny jest mocno poraniony. To Platforma jest kojarzona z aferą warszawską. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie stara się o reelekcję, partia wciąż nie wie, kto ją miałby zastąpić – na giełdzie nazwisk pojawiają się Rafał Trzaskowski, Andrzej Halicki, Małgorzata Kidawa-Błońska. Problemem obozu liberalnego jest też podział między PO i Nowoczesną, z której startować ma Paweł Rabiej. Konflikt mogłyby wykorzystać Prawo i Sprawiedliwość, środowiska konserwatywne, antysystemowe czy ruchy miejskie. Na razie jednak nie widać specjalnej aktywności z tej strony.

Prawo i Sprawiedliwość – doświadczenie, czy młodość, falstart na starcie

W stolicy zazwyczaj PiS przegrywa z PO i szeroko rozumianym obozem liberalnym. Wyjątkiem był rok 2002, gdy warszawiacy zmęczeni i wściekli na sposób zarządzania miastem przez ekipę Pawła Piskorskiego tłumnie wsparli Lecha Kaczyńskiego. Zdaniem wielu obserwatorów stołecznej sceny politycznej nie inaczej może być w tym roku. Problem partii rządzącej polega jednak na tym, że choć do wyborów zostało czasu niewiele, wciąż nie wiadomo nawet kto będzie reprezentować partię w wyborach prezydenta stolicy. Na giełdzie padają nazwiska Jacka Sasina, mającego doświadczenie z pracy przy Lechu Kaczyńskim oraz młodego i dynamicznego posła Jarosława Krajewskiego. Pojawiło się też nazwisko szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. To wciąż jednak jedynie spekulacje i domysły. Pewne jest jedno – PiS zaliczył już jedną poważną wpadkę wizerunkową. Była nią przedwczesna i mało przemyślana propozycja budowy wielkiej Warszawy. Wprawdzie metropolia jest niezbędna, jednak falstart PiS przekreślił dyskusję na jej temat, w dodatku dostarczył kapitalnych argumentów politycznym przeciwnikom.

Lewica i ruchy miejskie – mocarstwowe plany, facebookowe wojny

Siłą rzeczy na aferze warszawskiej zyskuje PiS oraz lewica, w szczególności zaś lewicowe ruchy miejskie. Jednak o ile siłą aktywistów jest stawanie po stronie zwykłych ludzi w walce z eksmisjami na bruk, punktowanie błędów i przekrętów do rządzących i zapowiedź budowy alternatywy zarówno dla PO i PiS tak słabością jest zbytnie zideologizowanie (widoczne podczas słynnej walki o krzyż w urzędzie Śródmieście), czy podziały wśród samych aktywistów. Rozpad klubu Miasto Jest Nasze w dzielnicy Śródmieście, konflikt Jana Śpiewaka i MJN o… profil na Facebooku powagi organizacjom miejskim na pewno nie dodadzą. Oczywiście konkurent obozu liberalnego pojawić się może także z prawej strony – spośród antysystemowców, czy niewielkich organizacji prawicowych. Na razie jednak i tam więcej jest niewiadomych.

Już niebawem o tym, jak konserwatyści powinni podchodzić do polityki miejskiej.

(Telegraf24)

fot. freeimages.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*