Łabędzi śpiew antysystemu?

Jan Śpiewak i Paweł Kukiz. Dwaj buntownicy, którzy mogliby odmienić warszawską (i nie tylko warszawską) politykę. Pierwszy mógłby zagospodarować wyborców liberalnych i lewicowych, zniechęconych skandalicznymi działaniami władz stolicy. Drugi, mógłby przejąć wyborców konserwatywnych, niekoniecznie zachwyconych działaniami PiS. Potencjał dla nowej siły politycznej jest spory. Ba, jakiś czas temu mówiło się (całkiem na serio) o koalicji Śpiewaka z Kukizem. To okazało się mrzonką – wielki ruch, od prawa do lewa, mający na celu obalenie obecnych władz stolicy nie powstanie.

fot. mat. pras. Urząd Wojewódzki

Jan Śpiewak po staremu – krytykuje (i słusznie!) obecne władze stolicy. Piętnuje (i słusznie!) słabości PiS. Ale… idzie przy tym w jednoznacznie antyklerykalną stronę. Krytykując (najpewniej słusznie) inwestycję w Śródmieściu, którą prowadzić ma kuria warszawsko-praska, Śpiewak poszedł ciut za daleko. Napisał list do samego ojca świętego. A w liście tym doniósł na kardynała Kazimierza Nycza, który kontrowersyjną inwestycję ma wspierać. Przy okazji jednak na konferencji prasowej określił metropolitę warszawskiego jako „pana kardynała”. To oczywista obraza – przedstawiciele duchowieństwa mają określone tytuły, którymi są określani. I nie jest to widzimisię konserwatystów, ale zasady protokołu dyplomatycznego. I tak – biskup – to wg protokołu ekscelencja, kardynał – eminencja, a papież – świątobliwość. Stwierdzenie „pan kardynał”, jest ciut obraźliwe. Ale choć jako medium konserwatywne na pewno takich wypowiedzi nie popieramy, jednak Śpiewak mógłby to wykorzystać do budowy już nie wizerunku antysystemowego kandydata, ale kandydata antysystemowej lewicy. Dla sprawy, jaką jest odsunięcie od władzy skompromitowanego, partiokratycznego układu miałoby to może i sens. Pod jednym warunkiem – z drugiej strony powinien też stanąć kandydat antysystemowej prawicy. I tu wydaje się jasne – naturalnym wyborem jest Paweł Kukiz, który zresztą idzie w sojuszu z Prawicą RP Marka Jurka. Problem w tym, że kandydat ruchu Kukiz’15 na prezydenta stolicy jest wciąż nieznany. A ruch Kukiza zdaje się po raz kolejny marnować swą ogromną szansę. Dla Warszawy, ale też skazanej na PO – PiS Polski to nie jest dobra perspektywa…

Jako medium zachowujemy swą linię – konserwatywną i niepodległościową, bez  określania się po stronie konkretnych opcji politycznych.

Bieżący numer ukazuje się jak zawsze na Pradze i Pradze Południe, po raz kolejny wydajemy też jednak dodatek dla Ursusa.

Przemysław Harczuk

Dodaj komentarz