Miasto w śmieciach. Urzędnicy się tłumaczą

„Przejściowe kłopoty wynikające ze zmiany firmy odbierającej odpady powinny zakończyć się do końca tygodnia. W weekend pojawi się tam przynajmniej 40 dodatkowych samochodów odbierających odpady z mokotowskich altanek śmietnikowych” – taki komunikat pojawił się na stronie um.warszawa.pl. To skutek konferencji kandydatów na prezydenta Warszawy – Patryka Jakiego i Jacka Wojciechowicza – którzy zwrócili uwagę na „śmierdzący” problem z przepełnionymi śmietnikami.

By Szczebrzeszynski (Own work) [Public domain], via Wikimedia Commons

Jak informował Telegraf24.pl, kandydat Zjednoczonej Prawicy zorganizował wczoraj briefing, w którego trakcie poruszył problem mocno doskwierający mieszkańcom Warszawy.

„Zaczyna się katastrofa śmieciowa w Warszawie. PO przez 12 lat rządów nie zbudowała żadnej nowoczesnej instalacji, skłóciła się z prywatnym biznesem” – podkreślił Patryk Jaki.

W podobnym tonie wypowiedział się były wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz.

Konieczne są natychmiastowe zmiany w gospodarce odpadami w stolicy – mówił.

Stołeczni urzędnicy chyba poczuli się wywołani do tablicy, bo na stronie um.warszawa.pl błyskawicznie pojawił się komunikat. Tłumaczą – w dość kuriozalny sposób – dlaczego miasto jest zaśmiecone.

„Od 1 sierpnia br. odpady z terenu Mokotowa są odbierane przez MPO. Przejściowe kłopoty wynikające ze zmiany firmy odbierającej odpady powinny zakończyć się do końca tygodnia. W weekend pojawi się tam przynajmniej 40 dodatkowych samochodów odbierających odpady z mokotowskich altanek śmietnikowych” – czytamy we wstępie.

Później jest zapewnienie: „miasto stołeczne Warszawa stale monitoruje sytuację związaną z odbiorem odpadów komunalnych na terenie dzielnicy Mokotów. W terenie są pracownicy Biura Gospodarki Odpadami Komunalnymi i Urzędu Dzielnicy Mokotów kontrolujący realizację umowy przez MPO, które od 1 sierpnia jest odpowiedzialne za odbiór odpadów z tej dzielnicy”.

Chyba jednak nie o oglądanie pełnych śmietników chodzi, ale o skuteczność działań. Dobrze jednak, że na koniec padło stwierdzenie:

„Przepraszamy za niedogodności”.

Dodaj komentarz