Hanka też lubi koty, choć nie wszystkie (KOMENTARZ)

Lech Kaczyński miał miękkie serce dla kotów. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz miała miękkie serce dla jednego kota. „Czarnego Kota”, hotelu na Woli, najsłynniejszej chyba w Polsce samowoli budowlanej.

 

Hanna Gronkiewicz-Waltz, fot. ZTM

Po 8 latach jest prawomocny wyrok w sprawie rozbiórki. Dlaczego aż 8 latach, skoro sprawa była ewidentna? Trudno o lepszy symbol wybiórczej skuteczności rządów pani prezydent, jak i stanu w jakim znajduje się środowisko zawodowe sędziów, na wojnie z którymi PiS nieprzypadkowo zdobywa kolejne punkty.
Jakim cudem rządy pani Gronkiewicz-Waltz nie mogły sobie z tym poradzić? Przecież kiedy trzeba było na szybko załatwić i pchnąć do przodu jakąś „złodziejską reprywatyzację”, to się udawało. Nie było problemu. A tu? Przy samowoli budowlanej i upłynięciu umowy dzierżawy? Jakimś cudem i pani prezydent i sądy były bezsilne.
Niektórzy się cieszą, że „Gargamel” zniknie. Ja zostawiłbym go jako pomnik mocno wybiórczej skuteczności rządów Gronkiewicz-Waltz. I symbol tego, dlaczego jesienna wymiana tej pani na kogokolwiek będzie zmianą na lepsze.
Choć nie wiem czy do tej wymiany dojdzie. Nad Wisłą znaleziono nową wylinkę. Plotki głoszą, że tym razem to nie pyton, ale pani prezydent.
Jesienią ma wrócić jak nowa, silniejsza…

Mirosław Skowron

Autor jest publicystą, kierownikiem działy Opinie „Super Expressu”

Dodaj komentarz