Ładunek „zioła” prosto z Hiszpanii. Przemytnicy w zasadzce

Na giełdę warzywną koło Warszawy dotarła ciężarówka z Hiszpanii. Już czekali na nią policjanci, którzy przygotowali zasadzkę, bo dostali „cynk”, że ładunek nie będzie typowy. I rzeczywiście – w specjalnie spreparowanym baku odkryto ponad setkę foliowych woreczków, w których upakowano dziesiątki kilogramów marihuany.

/ wikipedia.org/Domena publiczna

W podwarszawskiej wsi Bronisze działa gigantyczna giełda owocowo-warzywna. Prowadzona jest jest sprzedaż hurtowa i pracują setki handlowców. „Około 4.500 samochodów wjeżdża średnio każdego dnia” – czytamy na stronie internetowej Rynku Hurtowego Bronisze.

Z tego tłumu ludzi i ogromnej ilości towaru próbują również skorzystać… przestępcy. Liczą, że ze swoim trefnymi interesami uda im się ukryć wśród uczciwych przedsiębiorców. Dlatego co pewien czas w Broniszach przeprowadzana jest akcja służb, które ścigają przemytników, przede wszystkim wszelkiego rodzaju środków odurzających.

Niespełna trzy lata temu – w grudniu, tuż przed świętami Bożego Narodzenia – funkcjonariusze z Komendy Stołecznej Policji zainteresowali się białym tirem, który miał przewozić ładunek bananów. Według dokumentów owoce były transportowane z Kolumbii, najpierw statkiem do Belgii, a stamtąd ciężarówką do Polski. Banany rzeczywiście były, ale oprócz nich coś jeszcze… W specjalnie przygotowanych pakunkach znaleziono biały proszek.

„Zabezpieczono 178 kilogramów kokainy, a jej wartość wyceniono na 105 milionów złotych” – mówił tuż po akcji Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji. Dodał, że narkotyki były wysokiej jakości: „Kokaina czysta w 90 procentach”.

Po tak spektakularnych wydarzeniach, przez następne miesiące w Broniszach panował względny spokój. Była to jednak przysłowiowa cisza przed burzą. Niedawno Prokuratura Okręgowa w Warszawie zakończyła śledztwo w sprawie innego przemytu.

„Zostało wszczęte w październiku 2017 r. w związku z ustaleniami Komendy Stołecznej Policji Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową wskazującymi, iż w okolice giełdy owocowo-warzywnej w Broniszach zostaną przetransportowane z terytorium Królestwa Hiszpanii narkotyki” – podał prokurator Łukasz Łapczyński.

Zasadzkę przygotowano wieczorem 12 października, czekano na ciężarówkę marki DAF, która jechała z Hiszpanii. Po dotarciu na teren giełdy tir zatrzymał się w miejscu nieprzeznaczonym do rozładunku. Kierowcą auta był Ryszard P., a po chwili pojawił się jego kompan Jacek K. Mężczyźni stanęli po lewej stronie ciężarówki i opukiwali bak na paliwo. To tam umieszczono skrytkę na narkotyki.

„Ujawniono 115 foliowych pakietów o wadzie 0,5 kg każdy. Jak ustalono była to marihuana o wadze ponad 55 kg” – przyznaje prokurator Łapczyński.

Podczas śledztwa ustalono również, że nie był to jednorazowy przemyt. W zeszłym roku trzy razy przewieziono z Hiszpanii do Polski ładunek „zielska” – ponad 30 kilogramów każdy.
Za kratki trafił nie tylko kierowca tira, ale również inni członkowie szajki. Prokuratura dokładnie opisała mechanizm jej działania.

„W przypadku dwóch pierwszych transportów pojazdem kierował Marek M. – prowadzący firmę transportową w powiecie limanowskim – właściciel pojazdu DAF. W przypadku trzeciego transportu kierującym byli Ryszard D. – zatrudniony u Marka M. oraz Marek M., którzy zmieniali się w drodze. W przypadku ostatniego transportu kierującym był Ryszard D.” – podano.
Nie chodziło jednak tylko o kierowców.

„Narkotyki na terytorium Hiszpanii nabywał Bartosz T. oraz inny ustalony mężczyzna, co do którego toczy się odrębne postępowanie karne. Następnie w/w zlecali transport Markowi M. – prowadzącemu firmę transportową. Na terenie Polski narkotyki odbierał Jacek K., który był odpowiedzialny za ich dalszą dystrybucję. Trzy pierwsze transporty zostały odebrane przez niego na terenie posesji w okolicach Ożarowa Mazowieckiego, gdzie miał najprawdopodobniej trafić również ostatni transport. Nie doszło do tego z uwagi na zatrzymanie w/w oraz Ryszarda D. na terenie giełdy w Broniszach” – podał prokurator Łapczyński.

Wszyscy przebywają w areszcie i czekają na proces. Grozi im do 15 lat pozbawienia wolności.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz