Kto i jakie dokumenty spalił w ruderze w Gołaszewie? Prokuratura wszczęła śledztwo

Skandal z ujawnieniem w ruderze w podwarszawskim Gołaszewie kilku ton zniszczonych dokumentów przybiera coraz dziwniejszą formę. Pojawiły się kuriozalne tłumaczenia, niektórzy urzędnicy państwowi wydają komunikaty, a prokuratura wszczęła śledztwo. To jednak na pewno nie koniec.

twitter Komenda Stołeczna Policja

Jak wczoraj pisał Telegraf24.pl: „urzędnik z Ożarowa Mazowieckiego sprawdził pustostan stojący na terenie wsi Gołaszew. I to on znalazł setki, jeśli nie tysiące, dokumentów”.

„Policjanci zabezpieczyli kilka ton dokumentów (między innymi sądowych) znalezionych w pustostanie w Gołaszewie k. Ożarowa. Ich oględziny będą przeprowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie” – podała jeszcze we wtorek Komenda Stołeczna Policji.

Później pojawiało się coraz więcej sensacyjnych faktów.

Akta sądowe, karty wyborcze, pisma ze spółek miejskich i urzędów, nierzadko całe segregatory – w sumie dwie, może nawet trzy tony dokumentów znaleziono w opuszczonej ruderze w podwarszawskim Gołaszewie. Sprawę badają policja, prokuratura, urzędy, zainteresowane są służby specjalne. Na wiele pytań powinna odpowiedzieć Państwowa Komisja Wyborcza” – twierdził portal niezalezna.pl

I właśnie PKW szybko opublikowała komunikat – publikujemy go w całości:

Państwowa Komisja Wyborcza i Krajowe Biuro Wyborcze do chwili obecnej nie otrzymali oficjalnej informacji o znalezieniu w podwarszawskim Gołaszewie nadpalonych kart do głosowania.

Karty do głosowania w myśl dotychczasowych przepisów nie wchodziły w skład państwowego zasobu archiwalnego. Innymi słowy, nie podlegały archiwizacji. Postępowanie z dokumentami z wyborów reguluje rozporządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 13 listopada 2013 roku w sprawie przekazywania, przechowywania i udostępniania dokumentów z wyborów (Dz. U. z 2013 r. poz. 1488).

W odniesieniu do wyborów już przeprowadzonych obowiązywała zasada, że po upływie 30 dni od rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy w sprawie ważności wyborów parlamentarnych i prezydenckich, podjęcia przez Sąd Najwyższy uchwały w sprawach nieważności wyborów lub nieważności wyboru posła do Parlamentu Europejskiego w wyborach do Parlamentu Europejskiego czy wydania przez sąd prawomocnych orzeczeń w sprawie ważności wyborów samorządowych, a w przypadku wyborów, co do których nie zgłoszono protestów – od upływu terminu zgłaszania protestów – karty do głosowania podlegały brakowaniu, zgodnie z przywołanym wyżej rozporządzeniem. Wniosek o wyrażenie zgody na brakowanie składał dyrektor właściwej miejscowo delegatury Krajowego Biura Wyborczego, a zgodę na brakowanie wyrażał dyrektor archiwum państwowego właściwego miejscowo dla siedziby delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

W praktyce oznaczało to brakowanie kart do głosowania przez firmy zajmujące się niszczeniem dokumentów na podstawie stosownych umów zawartych przez poszczególne delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

Z uwagi na to, że Krajowe Biuro Wyborcze nie otrzymało żadnej oficjalnej informacji dotyczącej znalezienia w podwarszawskim Gołaszewie nadpalonych kart do głosowania, nie sposób odnieść się do sprawy.

We wtorkowej popiłudnie zdumiewające informacje podała Polska Agencja Prasowa, która dotarła do miejscowego strażaka z OSP Ożarów Mazowiecki, który twierdził, że w ruderze w Gołaszewie odbyło się szkolenie w ramach ewentualnego gaszenia archiwów. Zlecone przez prywatną firmę. To wywołało kolejne pytania. Dlaczego wykorzystano oryginalne dokumenty, dlaczego ich nie zabezpieczono po akcji, dlaczego nie wiedziały o tym stosowne instytucje?

To będzie wyjaśniać Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie, która już wszczęła śledztwo. W sprawie „przekroczenia uprawnień bądź niedopełniania obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych poprzez dopuszczenia do usunięcia dokumentów ujawnionych z miejsca ich poprzedniego przechowywania, a którymi to dokumentami nie mieli prawa wyłączenie rozporządzać”.

Na razie nie wiadomo, do jakich instytucji zwróci się policja lub prokuratura. Cały czas trwa bowiem segregacja dokumentów i sprawdzanie skąd pochodziły.

Dodaj komentarz