Polski Żyd o złagodzeniu ustawy o IPN: To nie jest sukces, tylko wielka  porażka Polski

Po 27 czerwca, dla milionów ludzi na całym świecie Polska będzie krajem, który jednak widocznie uczestniczył w Holokauście, skoro wycofał się z karania takich zarzutów. Dla mnie osobiście, jako obywatela polskiego pochodzenia żydowskiego, sytuacja stworzona 27 czerwca jest bolesną  klęską – pisze w felietonie dla lipcowego wydania gazety Telegraf 24 Janusz Sujecki. Polak żydowskiego pochodzenia wyznania mojżeszowego, varsavianista, publicysta.

Sejm ustawę o IPN złagodził w błyskawicznym tempie, fot. Kpalion [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html), CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/) or FAL], via Wikimedia Commons

W lutym br. zwróciłem ambasadzie Izraela dyplom, który w 1998 r. otrzymałem od ambasadora tego państwa za zasługi dla ochrony zabytków kultury żydowskiej w Polsce. Był to symboliczny protest przeciwko szkalowaniu Polski w Izraelu i polakożerczej histerii, którą rozpętano w tym kraju po styczniowej nowelizacji ustawy o IPN. Polska zaatakowana została także przez społeczność żydowską w USA, a ze strony amerykańskich władz rozpoczęły się aroganckie pouczenia i otwarcie formułowane naciski na państwo polskie.

Co wywołało tę niespotykaną erupcję nienawiści i antypolonizmu? Otóż Polska śmiała bronić swojego dobrego imienia i wprowadzić instrumenty prawne umożliwiające  karanie za kłamstwa, przypisujące narodowi polskiemu jako całości i państwu polskiemu współodpowiedzialność za Holokaust. Postanowiono przerwać wreszcie sytuację, w której bezkarnie mówiono  i pisano o „polskich obozach zagłady”. Przepisy wprowadzone nowelizacją były bardzo precyzyjne. Wyraźnie stwierdzono, że badania naukowe nie są objęte penalizacją. Żadna dyskusja nie była też zagrożona, ponieważ ustawa penalizowała jedynie oskarżanie Polski i narodu polskiego traktowanego jako całość.

Nikt nie zamierzał więc karać za mówienie o przypadkach zbrodni jednostek, czy też grup. Wobec  jasnych sformułowań zawartych w przepisach, mówienie o zagrożeniu swobody badań naukowych było poszukiwaniem pretekstów do antypolskich ataków. Niektórzy uznali, że przypisywanie Polsce współodpowiedzialności za niemieckie nazistowskie zbrodnie, rozpowszechnianie oszczerstw i kłamstw to „wolność słowa”. Przepisów penalizujących celowe, złośliwe szkalowanie Polski należało więc bronić jak najważniejszego bastionu.

To, co stało się 27 czerwca przeraża! To nie jest sukces, tylko wielka porażka Polski. Wyobraźmy sobie sytuację, w której niewinny człowiek zostaje oskarżony o kradzież i grozi swojemu oszczercy pozwem. Jednak do sprawy sądowej nie dochodzi, ponieważ zniesławiony rezygnuje  nagle z drogi sądowej i oświadcza, że wytłumaczy oszczercy i przekona go, że niczego nie ukradł. Jest oczywiste, że człowiek ten do końca życia uważany będzie przez swoje otoczenie za złodzieja, choć nim nie był. Tak wygląda właśnie obecny „sukces” polskich władz! Po 27 czerwca, dla milionów ludzi na całym świecie Polska będzie krajem, który jednak widocznie uczestniczył w Holokauście, skoro wycofał się z karania takich zarzutów. Dla mnie osobiście, jako obywatela polskiego pochodzenia żydowskiego, sytuacja stworzona 27 czerwca jest bolesną  klęską.

Janusz Sujecki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz