Śmierć twórcy firmy ATM. Dlaczego przestał działać silnik awionetki?!

Zaskakujące informacje wychodzą na jaw w związku z katastrofą lotniczą, w której zginął Tadeusz Czichon, były szef firmy ATM S.A. i współtwórca „polskiej czarnej skrzynki”. Biznesmen usiadł za sterami awionetki VL3, którą odebrano z serwisu. A jednak już podczas drugiego lotu silnik samolotu odmówił posłuszeństwa. 

sp. Tadeusz Czichoń, fot. atm.com.pl

Tragiczna wiadomość z wieczora 1 maja zszokowała środowisko lotnicze. W pobliżu lądowiska Kołbiel-Skorupy rozbił się ultralekki samolot VL3, który należał do znanej i cenionej w branży firmy ATM S.A. W maszynie przebywała tylko jedna osoba – pilot, który zginął na miejscu. Jak się okazało był to 58-letni Tadeusz Czichon, który od lat był związany z ATM S.A., nazywany współtwórcą „polskiej czarnej skrzynki”.

Informację o katastrofie bardzo szybko potwierdzono na stronie internetowej ATM S.A., gdzie opublikowano komunikat.

„Z wielką przykrością informujemy o nagłej i tragicznej śmierci Tadeusza Czichona. Współzałożyciel, przewodniczący Rady Nadzorczej i były Prezes Zarządu ATM S.A. zginął w katastrofie samolotu niedaleko lądowiska Kołbiel-Skorupy, pod Warszawą”.

Oczywiście, na miejscu katastrofy pojawił się przedstawiciel Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, która będzie próbowała ustalić (pod kątem technicznym) przyczyny tragedii. PKBWL zabezpieczyła wrak rozbitego samolotu.

Z kolei śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa w Otwocku – za podstawę przyjęto artykuł 177 paragraf 2 Kodeksu karnego, który dotyczy naruszenia „chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym ”, którego następstwem jest śmierć człowieka.

Przez pierwsze dni po tragedii śledczy byli bardzo oszczędni w udzielaniu informacji o okolicznościach dramatycznych wydarzeń. Szybko jednak okazało się, iż są świadkowie, którzy widzieli ostatnie chwile lotu awionetki, za której sterami siedział Tadeusz Czichon. Z ich relacji wynikało, że samolot był na wysokości ponad 100 metrów, gdy przestał działać silnik maszyny, w konsekwencji wpadła ona w korkociąg i runęła na ziemię.

– Awaria silnika to obecnie główna teza co do przyczyn katastrofy – przyznał w rozmowie z portalem niezalezna.pl prokurator Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa- Praga. Od razu jednak zastrzegł, że z ostatecznymi wnioskami trzeba zaczekać na finał prac ekspertów Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Śledczy odkryli również zaskakującą informację. Awionetka, którą pilotował Czichon była niedawno serwisowana. Prokuratura na razie nie ujawnia w jakiej firmie – jedynie potwierdza, że na terenie Polski. Nie chodziło o naprawę awarii, a jedynie sprawdzenie stanu technicznego samolotu. Wrócił on do firmy ATM S.A. tuż przed tragedią. 1 maja najpierw odbył się pierwszy testowy lot.

– Trwał około pół godziny, w jego trakcie nie stwierdzono żadnych problemów – tłumaczył prokurator Saduś.

Niestety, tego samego dnia Tadeusz Czichon jeszcze raz wsiadł do ultralekkiego samolotu VL3 i wzbił się w powietrze. Ten lot zakończył się tragicznie. 

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz