Politolog: Patryk Jaki może wygrać z Trzaskowskim jak Duda z Komorowskim

O wyniku wyborów zdecydują wyborcy kandydata nr trzy. Moim zdaniem podzielą się na trzy grupy. Pierwsza – ze względu na niechęć do PiS z zatkanym nosem zagłosuje na Rafała Trzaskowskiego. Druga, u której przeważy niechęć do układu rządzącego Warszawą, z zatkanym nosem poprze Patryka Jakiego. A trzecia zostanie w domach. O wygranej zadecyduje więc to, która z tych grup będzie najliczniejsza – z prof. zw. dr hab. Antonim Dudkiem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego rozmawia Przemysław Harczuk

Hanna Gronkieic-Waltz rozpaczliwie się broni, a w ratuszu panuje nerwowa atmosfer. fot. By Szczebrzeszynski (Own work) [Public domain], via Wikimedia Commons

Na portalu społecznościowym napisał Pan, że pojedynek Patryka Jakiego z Rafałem Trzaskowskim w Warszawie będzie w dużej mierze przypominał rywalizację Andrzeja Dudy z Bronisławem Komorowskim w 2015 roku. Skąd taka diagnoza?

Antoni Dudek: – Oczywiście będzie przypominać w pewnym zakresie, bo pojedynek o prezydenturę Polski siłą rzeczy różni się od walki o prezydenturę w stolicy. Ale są pewne podobieństwa.

 – Jakie?

–  Z jednej strony jest Rafał Trzaskowski,  kandydat starszy, jednocześnie mający przewagę sondażową, z drugiej młody, dynamiczny Patryk Jaki. Tak, jak w 2015 roku startował faworyt – urzędujący prezydent Bronisław Komorowski, a jego rywalem był młody Andrzej Duda.

 – Andrzej Duda wybory prezydenckie w drugiej turze sensacyjnie wygrał. Pan sugeruje, że w stolicy może być podobnie?

– Tak. Choć oczywiście Warszawa jest znacznie trudniejsza dla PiS niż cała Polska. Stąd Patryk Jaki ma siłą rzeczy trudniejsze zadanie. Jednak wszystko zależy od tego, ile głosów w pierwszej turze zdobędzie Rafał Trzaskowski. Bo zakładam, że będzie miał pierwsze miejsce, a drugie miejsce zdobędzie Patryk Jaki. Pytanie, ile zbiorą pozostali kandydaci. Jeżeli zbiorą oni 1/3 głosów, to ta liczba może być decydująca. Czyli decydujące może być poparcie dla kandydata ruchów miejskich, który do drugiej tury raczej nie wejdzie – to by dopiero była sensacja – ale może uzyskać dobry wynik.

– Osobiście znam wyborców PO, którzy choć – delikatnie mówiąc – nie cenią PiS-u, mówią, że akurat  wyborach w Warszawie zagłosują na każdego, przeciwnego obecnej władzy stolicy?

– Oczywiście, ja od dawna mówiłem, że Hanna Gronkiewicz-Waltz już dawno powinna zostać usunięta z PO. Partia owszem usunęła ją z funkcji wiceprzewodniczącej, ale dopiero rok po wybuchu afery. To bardzo duży błąd i na pewno Platforma na tym straciła. Jeśli chodzi o wybory, kluczowe pytanie jest jednak o to, jak zachowają się wyborcy kandydata nr trzy. Moim zdaniem podzielą się na trzy grupy. Pierwsza – ze względu na niechęć do PiS z zatkanym nosem zagłosuje na Rafała Trzaskowskiego. Druga, u której przeważy niechęć do układu rządzącego Warszawą, z zatkanym nosem poprze Patryka Jakiego. A trzecia zostanie w domach. O wygranej zadecyduje więc to, która z tych grup będzie najliczniejsza.

 – W swoim wpisie zasugerował pan też, że w razie wygranej Patryka Jakiego będzie to koniec PO w obecnym kształcie, a także trzęsienie ziemi w obozie Zjednoczonej Prawicy. Dlaczego?

– Jeśli chodzi o PO sprawa jest oczywista – ewentualna klęska w Warszawie oznaczałaby podważenie całej strategii tej partii, że wyborcy po prostu jej linii nie akceptują. Natomiast w przypadku obozu Zjednoczonej Prawicy triumf Patryka Jakiego byłby wielkim zwycięstwem, a także wzmocnieniem Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Obecnie ugrupowanie to reprezentowane jest w rządzie wyłącznie przez swojego lidera. Zdecydowanie więcej stanowisk zajmuje Porozumienie Jarosława Gowina. Ewentualna wygrana Jakiego odwróciła by ten trend.

 

Dodaj komentarz