Prof. Antoni Dudek dla Telegrafu24: Patryk Jaki może wygrać z Trzaskowskim jak Duda z Komorowskim

O wyniku wyborów zdecydują wyborcy kandydata nr trzy. Moim zdaniem podzielą się na trzy grupy. Pierwsza – ze względu na niechęć do PiS z zatkanym nosem zagłosuje na Rafała Trzaskowskiego. Druga, u której przeważy niechęć do układu rządzącego Warszawą, z zatkanym nosem poprze Patryka Jakiego. A trzecia zostanie w domach. O wygranej zadecyduje więc to, która z tych grup będzie najliczniejsza – z prof. zw. dr hab. Antonim Dudkiem z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego rozmawia Przemysław Harczuk

fot. mat. pras. Urząd Wojewódzki

Na portalu społecznościowym napisał Pan, że pojedynek Patryka Jakiego z Rafałem Trzaskowskim w Warszawie będzie w dużej mierze przypominał rywalizację Andrzeja Dudy z Bronisławem Komorowskim w 2015 roku. Skąd taka diagnoza?

Antoni Dudek: – Oczywiście będzie przypominać w pewnym zakresie, bo pojedynek o prezydenturę Polski siłą rzeczy różni się od walki o prezydenturę w stolicy. Ale są pewne podobieństwa.

 – Jakie?

–  Z jednej strony jest Rafał Trzaskowski,  kandydat starszy, jednocześnie mający przewagę sondażową, z drugiej młody, dynamiczny Patryk Jaki. Tak, jak w 2015 roku startował faworyt – urzędujący prezydent Bronisław Komorowski, a jego rywalem był młody Andrzej Duda.

 – Andrzej Duda wybory prezydenckie w drugiej turze sensacyjnie wygrał. Pan sugeruje, że w stolicy może być podobnie?

– Tak. Choć oczywiście Warszawa jest znacznie trudniejsza dla PiS niż cała Polska. Stąd Patryk Jaki ma siłą rzeczy trudniejsze zadanie. Jednak wszystko zależy od tego, ile głosów w pierwszej turze zdobędzie Rafał Trzaskowski. Bo zakładam, że będzie miał pierwsze miejsce, a drugie miejsce zdobędzie Patryk Jaki. Pytanie, ile zbiorą pozostali kandydaci. Jeżeli zbiorą oni 1/3 głosów, to ta liczba może być decydująca. Czyli decydujące może być poparcie dla kandydata ruchów miejskich, który do drugiej tury raczej nie wejdzie – to by dopiero była sensacja – ale może uzyskać dobry wynik.

– Osobiście znam wyborców PO, którzy choć – delikatnie mówiąc – nie cenią PiS-u, mówią, że akurat  wyborach w Warszawie zagłosują na każdego, przeciwnego obecnej władzy stolicy?

– Oczywiście, ja od dawna mówiłem, że Hanna Gronkiewicz-Waltz już dawno powinna zostać usunięta z PO. Partia owszem usunęła ją z funkcji wiceprzewodniczącej, ale dopiero rok po wybuchu afery. To bardzo duży błąd i na pewno Platforma na tym straciła. Jeśli chodzi o wybory, kluczowe pytanie jest jednak o to, jak zachowają się wyborcy kandydata nr trzy. Moim zdaniem podzielą się na trzy grupy. Pierwsza – ze względu na niechęć do PiS z zatkanym nosem zagłosuje na Rafała Trzaskowskiego. Druga, u której przeważy niechęć do układu rządzącego Warszawą, z zatkanym nosem poprze Patryka Jakiego. A trzecia zostanie w domach. O wygranej zadecyduje więc to, która z tych grup będzie najliczniejsza.

 – W swoim wpisie zasugerował pan też, że w razie wygranej Patryka Jakiego będzie to koniec PO w obecnym kształcie, a także trzęsienie ziemi w obozie Zjednoczonej Prawicy. Dlaczego?

– Jeśli chodzi o PO sprawa jest oczywista – ewentualna klęska w Warszawie oznaczałaby podważenie całej strategii tej partii, że wyborcy po prostu jej linii nie akceptują. Natomiast w przypadku obozu Zjednoczonej Prawicy triumf Patryka Jakiego byłby wielkim zwycięstwem, a także wzmocnieniem Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Obecnie ugrupowanie to reprezentowane jest w rządzie wyłącznie przez swojego lidera. Zdecydowanie więcej stanowisk zajmuje Porozumienie Jarosława Gowina. Ewentualna wygrana Jakiego odwróciła by ten trend.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*