Z cyklu Jaka Warszawa – zakończyć cyrk z dzielnicami! (Nasza analiza)

fot. By Marcin Floryan (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html), CC BY-SA 1.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/1.0) or CC BY 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via Wikimedia Commons

Spory na linii prezydent Warszawy władze Ursynowa w poprzedniej kadencji, i między miejskimi urzędnikami a władzami Bemowa w bieżącej. Ostry konflikt na Białołęce, zmiany zarządów na Pradze Północ czy teraz w Śródmieściu. Wszystko to pokazuje, że w stolicy należy poważnie przemyśleć zmiany zasad funkcjonowania dzielnic.

Dzielnice Warszawy są dziś mocno zależne od władz miejskich. Do tego władze owych dzielnic wybierane są nie w wyborach bezpośrednich, ale pośrednio, poprzez dzielnicowych radnych. Efektem są raz – brak niezależności dzielnic, dwa – żenujące gierki polityczne, zmieniające się jak w kalejdoskopie koalicje. Wydaje się pożądanym, by w nowej ustawie o ustroju Miasta Stołecznego Warszawa rozważyć zmianę kompetencji dzielnic oraz sposób wyłaniania ich władz. Po pierwsze – należy wzmocnić kompetencje dzielnic, ale w ściśle określonym zakresie. To znaczy – kwestie takie jak bezpieczeństwo drogowe, walka ze smogiem, drogi, komunikacja itd. powinny pozostać w gestii miasta. W gestii dzielnicy powinna być za to możliwość kształtowania własnej polityki wobec lokalnego biznesu (na przykład wsparcie rzemieślników i kupców), czy niektóre zagadnienia w kwestii bezpieczeństwa – to, w którym rejonie dzielnicy należy montować monitoring, gdzie powinny pojawiać się patrole straży miejskiej. Ta ostatnia zresztą powinna być nie tyle zlikwidowana jak postulują niektórzy, ale przeorganizowana. Strażnicy zamiast zakładać blokady w kołach samochodów, powinni patrolować ulice miasta, być może zamiast jednej straży miejskiej powinno powstać osiemnaście straży dzielnicowych. Taka decentralizacja posłużyłaby lepiej bezpieczeństwu w konkretnych rejonach stolicy.

Osobną sprawą jest zależność dzielnic od władz miasta. W ramach przysługującego dzielnicom budżetów powinny mieć one autonomię, a wtrącanie się miasta w to, kto w danej dzielnicy rządzi i jak wydaje pieniądze nie powinno mieć miejsca. Osobnym tematem jest łamanie prawa, jednak w takiej sytuacji są odpowiednie procedury i instytucje.

Aby jednak mówić o niezależności dzielnic należy bezwzględnie zmienić ordynację wyborczą i wprowadzić bezpośrednie wybory burmistrzów. Wybrany w ten sposób włodarz dzielnicy miałby zdecydowanie większy mandat społeczny do prowadzenia własnej polityki. Zyskałby też niezależność od nie raz żenujących frakcyjnych rozgrywek. Mieszkańcy mogliby na tym jedynie zyskać.

Antoni Zankowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*