Wreszcie! W maju rusza proces Kajetana P. – okrutnego mordercy

 

 Po długim oczekiwaniu w końcu zapadła decyzja o rozpoczęciu procesu Kajetana P. – sprawcy makabrycznego morderstwa młodej kobiety. Wyznaczono termin pierwszej rozprawy, która odbędzie się pod koniec maja. Będzie się toczyła w specjalnie przygotowanej sali przy zachowaniu szczególnych środków bezpieczeństwa.

 

Kajetan P. jednak oskarżony. Grozi mu dożywocie
fot. policja

Ta zbrodnia przeraziła nie tylko mieszkańców Warszawy, gdzie doszło do tragedii. Szok i niedowierzanie – podobne uczucia towarzyszyły wszystkim osobom, do których docierały informacje o bestialstwie do jakiego doszło 3 lutego 2016 roku. Niby minęło ponad dwa lata od tamtych wydarzeń, a nadal trudno uwierzyć, że człowiek może być zdolny do czegoś tak potwornego. A jednak był…

Pochodzący z Poznania Kajetan P. (syn prokuratorki i biznesmena) przeprowadził się do stolicy, gdzie pracował jako bibliotekarz. Nie miał przyjaciół, nie wzbudzał zaufania, ale nikt nie sądził, że jest aż taki niebezpiecznym psychopatą.

Katarzynę J. poznał przez przypadek, bo dała ogłoszenie, że udziela lekcji języka włoskiego. Pod pretekstem nauki Kajetan P. odwiedził młodą kobietę i zamordował. Bez żadnego powodu. Później poćwiartował ciało, odciął głowę, a szczątki przewiózł… taksówką! Kierowca nawet zapytał pasażera co wiezie, bo z torby ciekła krew.

– To tusza dzika – miał odpowiedzieć.

Dotarł do wynajmowanego mieszkania. Tam wzniecił ogień – w ten sposób chyba chciał zwrócić na siebie uwagę. Udało mu się skutecznie. Strażacy odkryli zbrodnię, a za jej sprawcą ruszył pościg. Policyjni „łowcy główny” szli tropem zbrodniarza: najpierw Poznań, później, Niemcy, Włochy, aż dotarli na Maltę – stamtąd Kajetan P. chciał dostać się do Afryki, ale nie zdążył.

W specjalnym konwoju został  przywieziony do Polski, gdzie trafił do aresztu. Z wyjaśnień, które złożył w prokuraturze wynikało, że zbrodni dokonał, ponieważ chciał się… doskonalić. Planował zabić ponownie, a życie ludzkie nie znaczyło dla niego więcej niż komara.

Śledztwo trwało długo, choć wina podejrzanego nie budziła żadnych wątpliwości. Konieczne były jednak żmudne, do tego uzupełniane, obserwacje psychiatryczne. W końcu jednak biegli orzekli, że morderca może stanąć przed sądem, choć miał ograniczoną zdolność rozpoznawania znaczenia swojego czynu.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie w połowie lipca zeszłego roku sporządził akt oskarżenia. Kajetanowi P. zarzucono nie tylko zabójstwo lektorki, ale również napaść na biegłą psycholog (podczas pobytu w areszcie) oraz atak na policjanta (podczas konwoju).

„Oskarżony przyznał się do zbrodni zabójstwa i złożył obszerne wyjaśnienia. W odniesieniu do pozostałych przestępstwa oskarżony nie zajął stanowiska” – podała prokuratura.

Akta trafiły do Sądu Okręgowego w Warszawie, a ten po kilku miesiącach podjął zaskakującą decyzję. Zwrócił prokuraturze sprawę:

„ (…) w celu uzupełnienia istotnych braków śledztwa w postaci dokonania konfrontacji biegłych psychiatrów i psychologów z obu zespołów wobec dostrzegalnych, wyraźnych rozbieżności pomiędzy wydanymi opiniami co do stanu zdrowia oskarżonego Kajetana P.”

Gdy uwzględniono te i inne uwagi, nic już nie stało na przeszkodzie, aby morderca wreszcie zasiadł na ławie oskarżony, a pomimo to jeszcze długo trzeba była czekać na decyzję. W końcu jednak zapadła.

Pierwsza rozprawa przeciwko Kajetanowi P. została wyznaczona na 28 maja o godzinie 10.00 (wtedy zapewne zostanie odczytany akt oskarżenia), a kolejne 18 czerwca i 4 lipca. Proces będzie toczył się przy zachowaniu szczególnych środków bezpieczeństwa.

„Rozprawy będą odbywać się w gmachu przy ulicy Kocjana – w sali, w której na ogół rozpatrywane są sprawy najbardziej niebezpiecznych przestępców” – podał tvn.warszawa.pl

Kajetanowi P. grozi dożywotnie pozbawienia wolności, ale sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w związku ze stanem psychicznym zbrodniarza.

 

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz