Reprywatyzacja: Nie dzielmy warszawiaków!

W aferze warszawskiej ofiarami są zarówno lokatorzy, jak i prawdziwi spadkobiercy przedwojennych właścicieli. Fot. ODH

Fakt, że w Radzie społecznej przy komisji weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacji zabraknie przedstawicieli spadkobierców – zarówno właścicieli dawnych kamienic, jak i środowisk ziemiańskich – zasmuca. Jak pisaliśmy już wielokrotnie, ofiarami afery warszawskiej są zarówno lokatorzy – wyrzucani bez skrupułów na bruk, katowani wysokimi czynszami, zastraszani (Jolanta Brzeska swą walkę przypłaciła życiem). Ofiarami są też jednak ludzie, którym własność w okresie stalinowskim bezczelnie ukradziono. Wspomnę, że na aferze warszawskiej najczęściej uwłaszczali się nie dawni spadkobiercy, czy sędziwi już mocno właściciele, ale banda cwaniaczków, mająca układy w ministerstwach i urzędach, do odzyskiwanych majątków mająca prawo co najmniej wątpliwe. Dlatego to zarówno lokator, jak i spadkobierca są w kwestii reprywatyzacji ofiarami. Dlatego też postulujemy, by nie nazywać afery, toczącej się w stolicy reprywatyzacyjną, ale warszawską, bądź mianem BUFETOWAGATE. I choć priorytetem na teraz jest dogłębne sprawdzenie wszelkich okoliczności afery (także za poprzedników obecnej prezydent stolicy), docelowo należy jednak dążyć do wypracowania takich rozwiązań, które usatysfakcjonowałyby zarówno spadkobierców, jak i środowisk lokatorskich, które umożliwiłyby zarówno zwrot własności obrabowanym przez komunistów ludziom, jak i zapewniły dalszą działalność obiektów użyteczności publicznej zgodnie z ich przeznaczeniem, podobnie jak gwarantowałyby ochronę zabytkowej tkanki miejskiej. Jest to bardzo trudne, jednak nie niemożliwe. Aby tego dokonać konieczna jest jednak debata. Wykluczanie z niej kogokolwiek jest drogą donikąd.

Andrzej Maksymowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*