Nie tylko „Hoss”. Także synowie, bracia, siostra… Kulisy działań wnuczkowej mafii

Arkadiusz Ł., znany jako „Hoss”, kierował szajką, która w ohydny sposób okradała emerytów w wielu państwach Europy. Na nim skoncentrowała się uwaga mediów i opinii publicznej, bo polskie sądy długo wykazywały się absurdalną wyrozumiałością wobec Roma, który „zarobił” miliony euro na ludzkiej krzywdzie. Tymczasem „Hoss” nie działał sam – dziś wiadomo, że był to gang właściwie rodzinny. Zarzuty lub wyroki usłyszeli jego bracia, siostra, synowie… Niektórzy krewni nadal są poszukiwani listami gończymi.

fot. cbsp.policja.pl

Już kilka lat temu rozpracowano międzynarodową szajkę, która działała nie tylko w Polsce, ale zaczynała w Europie Zachodniej, przede wszystkim w Niemczech, choć dokonywała oszustw również w Luksemburgu, Austrii, Szwajcarii… Za lidera gangu, i zarazem człowieka, który wymyślił sposób działania, wskazano Arkadiusza Ł., bardziej znanego pod pseudonimem „Hoss”.  On właśnie opracował i doskonalił „metodę na wnuczka”, nawet osobiście brał w tym udział, wydzwaniając do potencjalnych ofiar i przedstawiając się jako krewniak pilnie potrzebujący pomocy. Był w tym bardzo skuteczny.

To 49-letni Rom, który pochodzi z Dolnego Śląska, ale już dawno temu wyjechał z rodzinnych stron. Najpierw wyemigrował do Niemiec, później wrócił do Polski i krążył pomiędzy Warszawą a Poznaniem. Na odrażający pomysł, aby okradać emerytów rzekomo wpadł w latach ’90 i grasował przez lata. Różne są szacunki ile wyłudził. Austriacy mówią nawet o miliardzie euro, choć to jednak chyba przesada. Ale na pewno dziesiątki milionów!

Oczywiście, oprócz odrażającego procederu, który prowadziła grupa Romów, jest jeszcze wątek skandalicznych decyzji sądu, które zbulwersowały Polaków. Za pierwszym razem „Hoss” wpadł w 2014 roku zatrzymany przez funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji. Tak naprawdę wówczas dowiedzieliśmy się o jego istnieniu, a zdjęcia z apartamentu w Warszawie, ogromnych ilości gotówki, biżuterii, dzieł sztuki, robiły ogromne wrażenie. Podobnie jak wywożone z podziemnego parkingi luksusowe samochody, np. ferrari.

„Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi wielowątkowe śledztwo w sprawie działalności zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się wyłudzaniem pieniędzy tzw. metodą na wnuczka na szkodę obywateli krajów niemieckojęzycznych (RFN, Austria, Szwajcaria, Luksemburg), na czele której stał Arkadiusz Ł. ps. „Hoss” – wyjaśniał niedawno prokurator Michał Dziekański.

„Hoss” (i jego brat Adam P.) wykorzystali niecodzienny sposób na gierki z wymiarem sprawiedliwości. Najpierw przyznali się do winy, a nawet zaproponowali dobrowolne poddanie karze. Dzięki temu szybko wyszli na wolności, ale gdy akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Poznaniu, swoje wnioski wycofali. I zaczęli unikać sali rozpraw. W konsekwencji proces nie ruszył do dziś.

Później była afera z zatrzymaniem „Hossa” do innego śledztwa. Wpadł w ręce CBŚP, usłyszał zarzuty wyłudzeń na ogromne sumy i działanie na terenie Polski, ale sąd wypuścił go poprzestając na skandalicznie niskiej kaucji. Oszust natychmiast wpłacił pieniądze, znowu wyszedł na wolność i… znikł. Ukrywał się przez miesiąc. Namierzyli go „łowcy głów” w mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu. Oczywiście, to postępowanie jeszcze trwa, a Arkadiusz Ł. Tym razem raczej długo pozostanie w aresztanckiej celi.

Za to inny wątek warszawska prokuratura niedawno zakończyła, dotyczy siostry „Hossa”. Soraya P. miała nie tylko należeć do zorganizowanej grupy przestępczej, ale osobiście brać udział w przekrętach.

„Wyłudzenie pieniędzy w kwocie 5.000 € na szkodę obywatelki Republiki Federalnej Niemiec oraz usiłowanie wyłudzenia pieniędzy w łącznej kwocie 45.000 € na szkodę 4 obywateli Republiki Federalnej Niemiec” – takie zarzuty usłyszała.

Ona również, gdy wpadła przed dwoma latami, była wyjątkowo łagodnie potraktowana przez sąd. Dzięki temu mogła wypróbować sposób działania brata.

„Oskarżona została zatrzymana w dniu 15 lipca 2015 r., a po ogłoszeniu jej zarzutów Prokuratura wystąpiła o tymczasowe aresztowanie zatrzymanej. Decyzją Sądu został zastosowany areszt warunkowy z możliwością zamiany na poręczenie majątkowe w kwocie 250.000 zł. W związku z wpłynięciem kwoty poręczenia oskarżona została zwolniona” – przypomina prokurator Dziekański. Wprawdzie złożone zostało zażalenia, a sąd wyższej instancji przyznał rację prokuraturze, ale Soraya P. znikła.

„Po opuszczeniu aresztu w dniu 17.07.2015 r. oskarżona ukrywała się i była poszukiwana listem gończym wydanym przez Prokuraturę do dnia 26.08.2016 r., kiedy doszło do jej ujęcia i osadzenia w areszcie śledczym, gdzie przebywa do dziś” – dodaje rzecznik warszawskiej prokuratury.

Inni członkowie bliskiej rodziny „Hossa” też brali udział w procederze oszukiwania emerytów. Brat Bogdan Ł. od lat jest poszukiwany przez policjantów z Poznania i ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania. Z kolei jeden z synów siedzi w niemieckim więzieniu gdzie odsiaduje wyrok kilkuletniego pozbawienia wolności. Drugi syn wylądował niedawno w areszcie w Polsce. Pewnie o tej rodzince usłyszymy jeszcze wiele razy!

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz