Uderzenie w wolny rynek, czy wyrównywanie szans? (KOMENTARZ)

 Ograniczenie handlu w niedzielę ma być ciosem w wolny rynek, wolność jako taką, ma uderzać w przedsiębiorców, osłabiać gospodarkę. To argumenty przeciwników. Zwolennicy ograniczenia podkreślają interes pracowników sieci handlowych i kwestie religijne, konieczność przestrzegania trzeciego przykazania. Mało kto podnosi argument o ochronie drobnych rodzinnych firm, które dotąd były skazane na klęskę w starciu z zagranicznymi sieciami handlowymi.

fot ODH

Drobni kupcy w Warszawie Gronkiewicz-Waltz nie mieli łatwo. Sprawy KDT, kupców z podziemi Dworca Centralnego, czy małych bazarków osiedlowych opisywaliśmy wielokrotnie. Do tego dochodziły też takie „drobiazgi” jak utrudnianie parkowania przy pawilonach z rodzinnymi sklepami i powstawanie parkingów przy sklepach sieciowych.

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedzielę, choć niedoskonała, ewidentnie promuje mniejsze sklepy. Będą one mogły być otwarte w niedzielę, pod warunkiem, że stanie za ladą ich właściciel. Jeżeli będzie chciał w niedzielę odpocząć – może to zrobić. Jeśli będzie handlować – również. To jego wybór. Kupujący towary podstawowe – spożywcze, czy pierwszej potrzeby będą mogli kupić w małych sklepach albo na stacji. Może wreszcie skończy się za to żenująca forma spędzania świąt i niedziel w marketach i dyskontach, na ogromnych zakupach.

Oczywiście niektórzy podnoszą tu argument o wolnym rynku, który jest naruszany przez faworyzowanie mniejszych podmiotów. Ale to argument pozorny. Bo przez lata drobny handel był dyskryminowany. Osłabiana była grupa przedsiębiorców, która dała tak naprawdę podwalinę pod polski kapitalizm. I od lat ta grupa traciła na rzecz forowanych zachodnich sieci. Teraz pojawia się szansa na częściowe przynajmniej odwrócenie tego trendu.

I ostatni argument, że zakaz handlu miałby szkodzić gospodarce. Oczywiście jak na nią wpłynie, przekonamy się za jakiś czas. Warto jednak pamiętać, że jednym z państw, w których sklepy są w niedzielę zamykane jest Republika Federalna Niemiec. Najpotężniejsza gospodarka Unii Europejskiej. Przypadek?

Antoni Zankowicz

 

Dodaj komentarz