NASZ WYWIAD: Opóźnienie wystawienia kandydata paradoksalnie posłuży PiS

W drugiej turze wyborów i tak ostrze kampanii Trzaskowskiego będzie musiało być wymierzone w Prawo i Sprawiedliwość. Nie jest zbytnio istotne, kto będzie tym rywalem z pisowskiej strony, kandydat PO będzie musiał budować kampanię na antagonizmie PO i PiS – z profesorem zw. Dr hab. Rafałem Chwedorukiem, politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Przemysław Harczuk

prof. zw. dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog Uniwersytet Warszawski fot. By TVSLD (https://www.youtube.com/watch?v=pxb-Ea2Pv98) [CC BY 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via Wikimedia Commons

Telegraf24: Czy fakt, że Rafał Trzaskowski wciąż nie ma rywala, jak twierdzi doktor Piotr Łuczuk z UKSW „walczy z niewidzialnym przeciwnikiem” jest poważnym problemem kandydata PO i na ile ma to wpływ na jego kampanię?

Rafał Chwedoruk: – Myślę, że jest to ostatni problem, jakim zawracałby sobie głowę Rafał Trzaskowski.

Dlaczego?

W drugiej turze wyborów i tak ostrze kampanii Trzaskowskiego będzie musiało być wymierzone w Prawo i Sprawiedliwość. Nie jest zbytnio istotne, kto będzie tym rywalem z pisowskiej strony – czy będzie to kandydat młodego pokolenia – jak minister Patryk Jaki czy były radny, dziś poseł Jarosław Krajewski, czy będzie to polityk pokolenia średniego, na przykład Mariusz Błaszczak, czy polityk starszego pokolenia – marszałek Stanisław Karczewski. Na pewno będzie to starcie z kandydatem PiS i kandydat PO będzie musiał budować kampanię na antagonizmie PO i PiS. Rafał Trzaskowski ma inne problemy.

Jakie?

Przede wszystkim chodzi o związki z Hanną Gronkiewicz-Waltz, Rafał Trzaskowski w roku 2010 był szefem jej kampanii. W sytuacji, gdy PiS będzie w kampanii mocno podkreślał wątek afery reprywatyzacyjnej, będzie to dla kandydata PO temat bardzo trudny. Jeszcze większym problemem jest fakt, że kandydatura Trzaskowskiego nie miała chyba zbyt szerokiego poparcia w samej PO, to znaczy nie wszyscy działacze partii w Warszawie byli nią zachwyceni. Niektórzy kandydata widzieli w pośle Andrzeju Halickim.

A czy błędem nie jest taktyka pójścia w elektorat bardzo radykalny, na przykład sprzeciw wobec pomników smoleńskich? Przecież nawet lewica mówi dziś, że te pomniki powinny stanąć…

Dla większości faktycznie ten spór o pomniki powinien zostać już zakończony. Jednak podgrzewanie przez Trzaskowskiego i PO tego tematu jest naturalną strategią wyborczą – zawsze najpierw gra się o elektorat najbardziej radykalny, potem stopniowo walczy o jego poszerzenie.

Prawo i Sprawiedliwość nie wskazało jeszcze kandydata. Zaplanowana taktyka, czy duży polityczny błąd?

Jeszcze niedawno opóźnianie ogłoszenia własnego kandydata uważałbym za błąd – za mało czasu na kampanię, zaprezentowanie programu itd. Jednak po ostatnich zawirowaniach na arenie międzynarodowej, uważam, że brak kandydata w tej chwili może być w interesie PiS. Gdyby teraz ten kanydat już był znany, siłą rzeczy musiałby zabierać głos w sprawach relacji polsko-izraelskich, byłby wywołany do tablicy. To by kampanii nie służyło.

Wybory prezydenta stolicy odbędą się jesienią. fot. freeimages.com

Dodaj komentarz