Gronkiewicz-Waltz, komuniści, piskomisarze. Kto odpowiada za problem z reprywatyzacją?

To jedna z największych afer Platformy Obywatelskiej – tak złodziejską pseudoreprywatyzację w stolicy określają politycy PiS. To afera PiS-u – tak od czasu pojawienia się tekstu „Gazety Wyborczej” na temat rzekomych związków polityków Prawa i Sprawiedliwości z oskarżonym w aferze Jakubem R. Ponadpartyjna zmowa PO i PiS – mówią miejscy aktywiści. Jedno jest pewne – odpowiedzialność polityczna samej Hanny Gronkiewicz-Waltz jest bezsporna. Ale kogo jeszcze?  

Musimy wypić piwo, które nam naważył fot. prezydent.pl https://commons.wikimedia.org/wiki/Commons:GNU_Free_Documentation_License?uselang=pl

Odpowiedzialność polityczna obecnej prezydent nie budzi wątpliwości. To za jej rządów dziwnych  zwrotów było najwięcej. Hanna  Gronkiewicz-Waltz przez pewien czas osobiście nadzorowała Biuro Gospodarowania Nieruchomościami, a więc to, które wątpliwe decyzje podejmowało. Wreszcie – prezydent nie była w stanie zareagować po tragicznej śmierci Jolanty Brzeskiej. Działaczkę lokatorską bestialsko zamordowano i już wtedy było jasne, że w stolicy wokół przejmowania majątków dzieje się bardzo źle. Prezydent odczekała kilka lat. Przetrwała referendum w sprawie jej odwołania, wygrała wybory w 2014 roku. A decyzje personalne i jakiekolwiek działania podjęła dopiero wtedy, gdy o aferze mówiła cała Polska. Zdecydowanie zbyt późno. Odpowiedzialność polityczna jest w takiej sytuacji oczywista. W pewnym sensie ową odpowiedzialność Gronkiewicz-Waltz już poniosła. Kandydatem na prezydenta stolicy nie będzie.

Zdecydowanie lepiej z problemem poradził sobie śp. Lech  Kaczyński, który  gdy zorientował się, że w mieście mają miejsce tajemnicze machinacje wokół zwrotów majątków zwolnił dyscyplinarnie odpowiedzialnych za to urzędników oraz zablokował zwroty w ogóle. Jednak gdy Kaczyński został wybrany na prezydenta RP rząd PiS w Warszawie ustanowił komisarza. I wróciło „stare”. Zwroty z czasów Mirosława Kochalskiego oraz Kazimierza Marcinkiewicza na pewno wymagają zbadania. Politycy PiS mogą tłumaczyć,  że Kazimierz Marcinkiewicz dawno już nie należy do partii i jest dziś krytykującym partię rządzącą celebrytą, to jednak Mirosław Kochalski wciąż jest w dużym stopniu związany z obozem dobrej zmiany.

Z dużą rezerwą należy za to podchodzić do rewelacji „Gazety Wyborczej” na temat związków Jakuba R. z politykami PiS. R. przebywa w areszcie, więc za wszelką cenę będzie próbował się bronić. Choć temat jest nośny. I próbuje go wykorzystać Platforma Obywatelska, której politycy głośno mówią o tym, że afera warszawska to afera PiS. Problem w tym, że akurat PO nie ma możliwości wyprzeć się związków z aferą. Hanna Gronkiewicz-Waltz była wiceprzewodniczącą partii przez wiele lat, także już po wybuchu afery. Była twarzą formacji. To PO rządzi Warszawą, to z PO byli związani najbliżsi współpracownicy pani prezydent.

Pomijając osobistą odpowiedzialność polityków warto zaznaczyć, że praprzyczyną patologii był brak dużej ustawy reprywatyzacyjnej. Odpowiada za to nie kto inny, ale Aleksander Kwaśniewski, który blisko dwadzieścia lat temu, jako prezydent ustawę zablokował. Efekty braku ustawy odczuwamy do dziś.

(Telegraf24)

Dodaj komentarz