Samorządność vs Stołeczność. Problem w tle sporu o smoleńskie pomniki

Konflikt o pomnik ofiar tragedii smoleńskiej, który w ostatnich dniach rozgorzał w stolicy kazał postawić pytania o wagę słów takich jak samorządność i stołeczność Warszawy. O to, czy decydujący głos w stolicy kraju mają mieć wyłącznie mieszkańcy i samorząd, władze krajowe, czy może wszyscy Polacy. Czy miejsca takie jak pl. Piłsudskiego są wyłącznie warszawskie, czy ogólnonarodowe. To pytanie szersze o ustrój stolicy.

Plac Piłsudskiego. Dobro warszawskie, czy ogólnonarodowe? fot. Adrian Grycuk By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

Protestujący przeciwko pomnikowi smoleńskiemu na pl. Piłsudskiego politycy PO tłumaczą, że chodzi im nie o zablokowanie samego upamiętnienia ofiar tragedii, ale o tryb w jakim pomnik ma stanąć – bez konsultacji społecznych, bez debaty, bez zgody samorządu. To oczywiście twierdzenie nieco bałamutne – patrząc na hasła na demonstracjach ewidentnie widać, że część protestujących alergicznie podchodzi do jakiegokolwiek upamiętnienia ofiar katastrofy. Ale zostawmy ten temat – stanowisko naszego serwisu w sprawie samego pomnika najlepiej oddaje materiał Łucji Czechowskiej sprzed dwóch dni (czytaj TUTAJ). Pojawia się tu bowiem problem mało na razie podnoszony w mediach – samorządności i stołeczności M. St. Warszawa.

Stolica polska, czy tylko warszawska?

Protest polityków PO w sprawie trybu, w jakim powstają pomniki smoleńskie we Wrocławiu, Gdyni, czy jakimkolwiek innym mieście można by było zrozumieć. Samorząd ma być niezależny, rządzić się swoimi prawami, państwo w tkankę danego miasta nie powinno ingerować. Jednak w przypadku Warszawy sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Bycie stolicą to z jednej strony ogromne przywileje – największe miasto, wyższy poziom życia, mniejsze bezrobocie, siłą rzeczy większe perspektywy. Z drugiej strony jednak pewne obowiązki wynikające z bycia najważniejszym miastem w kraju. To w stolicy znajdują się najważniejsze państwowe urzędy, siedziba rządu, parlamentu, prezydenta. To tu odbywają się państwowe uroczystości, ale też tu jest najwięcej demonstracji i protestów. Coś za coś – większe perspektywy z racji mieszkania w stolicy rekompensują uciążliwości w postaci większego natężenia ruchu, protestów ulicznych, itd.

Otwartym pozostaje pytanie, czy na przykład plac Piłsudskiego, miejsce defilad i państwowych uroczystości powinniśmy traktować jako miejsce wyłącznie warszawskie, czy może jako dobro ogólnonarodowe? Czy w referendum w sprawie pomników, które postuluje kandydat PO na prezydenta stolicy brać udział powinni tylko warszawiacy, czy powinno mieć ono charakter ogólnonarodowy? Czy jeśli ludzie mieszkający w Warszawie, to wyłącznie warszawiacy w mieście zameldowani, płacący tu podatki, czy wszyscy pracujący w stolicy? Pytania można mnożyć. Nie ulega wątpliwości, że godna forma upamiętnienia ofiar Smoleńska w stolicy powinna mieć miejsce. Fatalnie, że wokół tego trwają coraz bardziej gorszące polityczne spory. Jeszcze gorzej, że u progu kampanii wyborczej pomniki nie będą łączyć, ale dzielić. Jednak sam fakt postawienia tematu roli stolicy i tego, czy np. pl. Piłsudskiego traktować jako dobro stołeczne, czy ogólnonarodowe może być wstępem do ciekawej i potrzebnej debaty. Warto stawiać tego typu pytania.

Antoni Zankowicz

Dodaj komentarz