NASZ WYWIAD: Trzaskowskiego spala walka z niewidzialnym przeciwnikiem

Rafał Trzaskowski ma trudną kampanię, ponieważ na razie nie ma przeciw komu jej prowadzić. Taktyka opóźniania ujawnienia kandydata PiS na prezydenta Warszawy jest genialna, ale bardzo ryzykowna. Druga tura rozstrzygnie się pomiędzy kandydatami PO i PiS – z doktorem Piotrem Łuczukiem, medioznawcą i specjalistą ds. wizerunku z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie rozmawia Przemysław Harczuk

Dr Piotr Łuczuk. Medioznawca, ekspert ds. wizerunku, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. fot. arch.

Telegraf24: Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta Warszawy najpierw zadeklarował, że odbuduje Tęczę na pl. Zbawiciela, potem ogłosił dość lewicowe postulaty programowe, ostatnio wziął udział w demonstracji przeciwko budowie pomnika smoleńskiego w okolicy pl. Piłsudskiego w Warszawie. Co możemy powiedzieć o początku kampanii byłego wiceszefa MSZ?

Piotr Łuczuk: – Zdecydowanie widzimy szukanie wyborców po lewej stronie sceny politycznej, a także tej części elektoratu liberalnego, która dotąd nie popierała PO. Chodzi tu o wyborców Nowoczesnej, czy sympatyków nieistniejącej już partii Ruch Palikota. Już teraz możemy też zauważyć, że sama kampania będzie dla Rafała Trzaskowskiego bardzo trudna.

– Dlaczego? 

– Wystawienie byłego wiceszefa MSZ wydawało się być majstersztykiem PO. Młody, nieobciążony przeszłością kandydat, wykształcony, znający języki. Jednak pojawił się problem. Po pierwsze – media i przeciwnicy polityczni już zarzucili Trzaskowskiemu silne związki z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Polityk PO był szefem jej kampanii. Po drugie – wciąż nie wiemy, kto będzie jego konkurentem. W tej sytuacji Trzaskowski jest narażony na ataki konkurencji, z drugiej strony nie może skutecznie kontratakować.

– Właśnie – Prawo i Sprawiedliwość wciąż nie zdecydowało się na ujawnienie nazwiska kandydata na prezydenta stolicy. Jak ocenia pan taktykę tej partii?

– Oficjalnie mowa jest o dwóch możliwych kandydatach – doświadczonym marszałku Senatu Stanisławie Karczewskim oraz polityku młodego pokolenia, wiceministrze sprawiedliwości i przewodniczącym Komisji Weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacji Patryku Jakim. W ostateczności PiS może wystawić kogoś spoza tej dwójki, a potencjalnych kandydatur może być znacznie więcej. Taktyka, polegająca na opóźnianiu ujawnienia nazwiska pretendenta do walki o ratusz jest tyle genialna, co ryzykowna.

 – To znaczy?

– Jest genialna, bo w zasadzie wytrąca oręż z ręki Rafała Trzaskowskiego. Kandydat Platformy spala się prowadząc kampanię, musi odpierać ataki, a jednocześnie sam nie ma możliwości na dopracowanie własnej strategii. Bo strategia ta będzie zupełnie inna jeśli rywalem Trzaskowskiego ma być Karczewski, inna gdy polityk młodszego pokolenia. W przypadku starcia z Karczewskim dobrym rozwiązaniem byłoby odniesienie się do młodego pokolenia warszawiaków, skupienie na potrzebach młodych ludzi. Zupełnie inaczej taktyka taka wyglądałaby w przypadku starcia z politykiem młodego pokolenia. Brak nazwiska kandydata sprawia, że Trzaskowski ma związane ręce.

– Dobrze, to w takim razie czemu nazywa pan taktykę PiS ryzykowną?

– Ryzyko jest jedno – od momentu zaprezentowania kandydata do wyborów będzie bardzo mało czasu. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość zdecyduje się na wystawienie szerzej nieznanego młodego polityka, może nie zdążyć odpowiednio go wypromować. Wydaje się jednak, że to ryzyko partia podejmuje świadomie. Liczy, że efekt nowości weźmie górę nad ewentualną nierozpoznawalnością kandydata.

– Czy jest możliwe, że kandydatów PiS i PO pogodzi ktoś trzeci – kandydat Kukiz’15 albo ktoś z ruchów miejskich czy organizacji lokatorskich?

– Bardzo mało prawdopodobne. W drugiej turze warszawiacy będą wybierać pomiędzy kandydatami PO i PiS.

Podczas Rady Krajowej PO przemawiał też Rafał Trzaskowski. Na zdj. lider partii Grzegorz Schetyna fot. platforma.org

 

 

 

Dodaj komentarz