W stronę lewicy i Palikota. Analizujemy strategię Trzaskowskiego

Choć Rafał Trzaskowski nie przedstawił jeszcze całościowego programu, ostatnie wypowiedzi i działania kandydata PO i Nowoczesnej na prezydenta stolicy świadczą o tym, że w kampanii opierać się będzie na totalnym antypisie, podlanym lewicowo-liberalnym sosem. Udział w antysmoleńskiej demonstracji tylko to potwierdza. Pytanie, czy taktyka ta przyniesie sukces.

Rafał Trzaskowski mówił jakiś czas temu, że Tęcza na pl. Zbawiciela zostanie odbudowana fot. By Mateusz Opasiński (Own work) [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Udział w demonstracji przeciwko budowie pomnika smoleńskiego na pl. Piłsudskiego to tylko potwierdzenie, postawienie kropki nad i, dowód na to, że strategią PO i Nowoczesnej będzie zabieganie o głosy między innymi elektoratu Janusza Palikota. Może to trochę zaskakiwać, bo były szef MSZ uważany jest za polityka raczej umiarkowanego, zdolnego do kompromisów. Poza tym protest w obronie demokracji miał być ponad podziałami, a schlebiając lewicowo-liberalnym gustom kandydat sam przekreśla swoje szanse w staraniach o głosy wyborców konserwatywnych, niekoniecznie popierających PiS. Trzaskowski (jego stratedzy) wybrał jednak wariant oparcia się o twardy lewicowo-liberalny elektorat. Przesłanek za tym świadczących jest kilka.

Po pierwsze – już po ogłoszeniu startu w wyborach kandydat PO oznajmił, że Tęcza na pl. Zbawiciela zostanie przywrócona. A umiejscowienie jej znów przed kościołem jest dla katolików jasnym przejawem przemocy symbolicznej. Ale postulat może się podobać środowiskom LGBT oraz radykalnym liberałom spod znaku Palikota.

Po drugie – w mglistym (na razie) zarysie swojej kampanii Trzaskowski umieścił między innymi budowę żłobków (postulat istotny w polityce lokalnej) oraz walkę o równouprawnienie kobiet. To akurat dziwne – bo kwestie równouprawnienia są raczej przedmiotem międzynarodowych konwencji oraz polityki krajowej. Podniesienie tego w kampanii samorządowej z pewnością podoba się lewicy i środowiskom feministycznym.

Po trzecie – udział w antypomnikowej demonstracji. To wyraźny ukłon w stronę antypisu w stylu Janusza Palikota. Jednak o pozyskanie nowych wyborców będzie ciężko.

Reasumując – Trzaskowski odnosić się będzie jednoznacznie do elektoratu liberalno-lewicowego, sierot po Palikocie etc. Taki elektorat w stolicy faktycznie jest nadreprezentowany. Jednak czy wystarczy do wygranej wyborów? To się okaże. Szczególnie, że przy wszelkich zastrzeżeniach do „mglistości” programu Trzaskowskiego, były wiceszef MSZ faktycznie w wyborach ma startować. Kto będzie jego konkurentem – na razie nie wiemy.

Antoni Zankowicz

Dodaj komentarz