Postawić pomnik, skończyć z przepychankami (KOMENTARZ)

Sprawa budowy pomnika największej tragedii po II wojnie światowej zamiast łączyć warszawiaków, dzieli ich. Nie powinno tak być. Jednak ucięciem tego sporu byłoby wreszcie postawienie pomnika Lecha Kaczyńskiego i ofiar tragedii.

Po Smoleńsku ludzie na Krakowskim Przedmieściu spontanicznie palili znicze. Podobnie było w rocznicę tragedii, ale wtedy znicze i kwiaty usuwały służby miejskie. fot. By Chancellery of the President of the Republic of Poland (Polish President’s website) [GFDL 1.2 (https://gnu.org/licenses/old-licenses/fdl-1.2.html) or GFDL 1.2 (http://www.gnu.org/licenses/old-licenses/fdl-1.2.html)], via Wikimedia Commons

Idea samego postawienia pomnika wszystkich ofiar w ogóle nie powinna budzić kontrowersji ani żadnych wątpliwości. Zginęło 96. osób. W tym prezydent z małżonką, były prezydent Ryszard Kaczorowski, legenda Solidarności Anna Walentynowicz, duchowni kilku wyznań, dowódcy wojska, szefowie instytucji, przedstawiciele rodzin katyńskich, urzędnicy, artyści, posłowie różnych opcji, oficerowie BOR, załoga samolotu. Ludzie o różnych wrażliwościach, poglądach, wyznaniach. Naprawdę nie ma żadnego powodu, by w imię jakiejś partyjnej małej polityki nie uhonorować ich w  stolicy, podczas gdy na prowincji uhonorowano ich jak najbardziej.

Nie inaczej jest z upamiętnieniem Lecha Kaczyńskiego. Był on nie tylko prezydentem RP, ale też warszawiakiem od pokoleń. Prezydentem stolicy w latach 2002 – 2005. Inicjatorem i twórcą Muzeum  Powstania Warszawskiego oraz pomysłodawcą Centrum Nauki Kopernik. Sytuacja, w której Lech Kaczyński jest uczczony na przykład w Gruzji, na Ukrainie, w krajach afrykańskich, czy małych polskich miejscowościach, a nie jest uhonorowany we własnym mieście, stolicy kraju, którego był prezydentem, mieście, którym rządził – jest przynajmniej niesmaczny.

Niesmaczne były też działania władz stolicy, które już rok po katastrofie „aresztowały” tulipany na cześć Marii Kaczyńskiej, błyskawicznie nadawały imię mostowi Północnemu (by czasem ktoś w przyszłości nie uhonorował Kaczyńskiego), blokowały obchody. I alergicznie sprzeciwiały się postawieniu pomnika. I o ile sprzeciw w sprawie lokalizacji na Krakowskim Przedmieściu można jeszcze zrozumieć z uwagi na sprzeciw varsavianistów (choć władze stolicy nie miały problemu z nadbudowaniem Europejskiego właśnie na Krakowskim Przedmieściu), tak doszukiwanie się przez Hannę Gronkiewicz-Waltz w  pomniku świateł symboliki nazistowskiej było już żenujące.

Nie znaczy to, że druga strona jest całkiem bez winy. Sposób, w jaki zmierza w kierunku pomnika, działanie „na odlew” eleganckie nie jest, wywołuje konflikt. I o ile było zrozumiałe w czasie gdy PiS był w opozycji, tak dziś można to zrobić inaczej.

Niezależnie od  tego, pomniki powstać po prostu MUSZĄ. Niezależnie od politycznych sympatii, antypatii, bieżących sporów, jesteśmy coś tym co zginęli winni. I powstać powinny jak najszybciej. Także dlatego, by uciąć żenujące spekulacje i kłótnie.

Łucja Czechowska

One Comment on “Postawić pomnik, skończyć z przepychankami (KOMENTARZ)

  1. Pingback: Samorządność vs Stołeczność. Problem w tle sporu o smoleńskie pomniki - Telegraf24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*