Ruch Kukiz’15 ma plan na Warszawę. Będzie trzecią siłą?

Kukiz’15 zajmuje stabilne trzecie miejsce na polskiej scenie politycznej. Czy przeniesie to na scenę warszawską? fot. Adrian Grycuk, By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka na prezydenta i koalicja z ruchami miejskimi? To na razie nieoficjalne informacje. Jednak podjęcie spraw, którymi nie zajmują się wielkie bloki polityczne, przy słabości PiS w Warszawie i wobec totalnej kompromitacji PO w tym mieście, może dawać szansę na sukces. 

 

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że ruch Kukiz’15 w mieście stołecznym będzie bez żadnych szans. Nowe ugrupowania, bez struktur i poparcia w terenie zazwyczaj są bowiem na straconej pozycji. W Warszawie sytuacja staje się jednak dynamiczna.

Miastem od dekady rządzi PO. Ostatnie lata to seria blamażów tej formacji, z prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz na czele. Brak reakcji na aferę warszawską pokazał jej wielki kryzys. Szansą miał być start w wyborach na prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego – polityka młodego wiekiem, ale nieobciążonego aferami PO – miał być początkiem odbicia od dna. Podobnie jak porozumienie z Nowoczesną. Stało się inaczej.

Z samej PO dochodzą głosy irytacji spowodowane brakiem programu wyborczego kandydata na prezydenta. A jedyne, co na dzień dzisiejszy kandydat proponuje, to powrót „Tęczy” na pl. Zbawiciela i generalnie silny zwrot ideowy w lewą stronę. Czy to jest to, czego dziś pragnie większość warszawiaków? Wątpliwe.

Totalna słabość totalnej opozycji mogła być nadzieją dla PiS. Wydaje się jednak, że partia ta nie wykorzysta swojej szansy. Po pierwsze – w wyborach najpewniej wystawi Patryka Jakiego. Zyskał on owszem pewną popularność w komisji weryfikacyjnej, jednak lekceważenie en masse spadkobierców, niezauważanie, że spadkobiercy  (mówimy o spadkobiercach uczciwych, nie mających nic wspólnego z czyścicielami kamienic) są też de facto ofiarami afery musi  niepokoić. Wątpliwości budzi też ustawa reprywatyzacyjna. I to w środowiskach z mafią warszawską nie mających nic wspólnego.

Słabością Jakiego jest też konfrontacyjny (a więc nie do zaakceptowania dla specyficznego stołecznego elektoratu) język. I słabość największa – Patryk Jaki posłem jest z Opolszczyzny, z Warszawą nie ma zbyt wiele wspólnego. Oczywiście PiS ma jeszcze kilku kandydatów, jednak wypromowanie kogoś w tak krótkim czasie przed wyborami wydaje się trudne. W dodatku sama partia rządząca w kampanii samorządowej wyraźnie stawiać chce na sejmiki, w związku z tym tworzy się wrażenie, że stolicę odpuszcza. W takiej sytuacji możliwe są dwa warianty. Pierwszy – kampania samorządowa będzie zwykłą partyjną nawalanką. Wyborcy PiS zagłosują na PiS i jego kandydata. Wyborcy antypis na jego przeciwnika. Ludzie z ruchów miejskich, stowarzyszeń lokalnych, zarówno tych z lewej, jak i z prawej strony, przed wyborami zostaną w domu, albo wybiorą mniejsze – w swoim mniemaniu – zło. Jednak spodziewać się wtedy możemy ostrej i brutalnej, ale dość żenującej kampanii. A nowy prezydent – ktokolwiek nim zostanie – nie będzie cieszył się autorytetem, bo wygra dzięki słabościom przeciwnika.

I jest też drugi wariant, w którym pojawi się trzecia siła, która odetnie się od partyjnej wojenki i skupi na sprawach dla miasta i mieszkańców kluczowych, takich jak smog, korki, komunikacja, własność itd. Niektórzy stawiają na Jana Śpiewaka, inni na lewicowe ruchy miejskie. Organizacje prawicowe, ani Kukiz’15 do tej pory nie były brane  pod uwagę, jednak zapowiedź koalicji ze stowarzyszeniami lokalnymi oraz podjęcie spraw ważnych dla mieszańców sprawia, że ruch Pawła Kukiza bez wątpienia wchodzi do gry.

(Telegraf24)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*