Nie było polskiego Vichy. A szmalcownicy to był społeczny margines

Hitlerowskim Niemcom nie udało się Polski wciągnąć do wojny po swojej stronie, na nic zdały się próby budowy marionetkowego państwa. Polskie Państwo Podziemne za szmalcownictwo i wydawanie Żydów karało śmiercią. A w społeczeństwie zdarzali się degeneraci i dranie, którzy szmalcownikami byli, ale były też tysiące ludzi Żydów ratujących. Przypisywanie dziś nam odpowiedzialności za udział w Holokauście jest zwyczajnym draństwem.

Tabliczka poświęcona Żegocie znajdująca się w Alei Sprawiedliwych w Jad Waszem w Jerozolimie. fot. Maksymilian Sielicki By Maksymilian Sielicki – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=38199802

Rok 1987. 9 maja. W Lesie Kabackim, po kilkudziesięciominutowej walce o życie rozbija się samolot Ił 62M Kościuszko. Ginie 187 osób. Na miejscu pojawiają się okoliczni mieszkańcy, strażacy, milicja. Próbują ratować ludzi, niestety nie ma kogo. Wszyscy zginęli. Dla zdecydowanej większości warszawiaków, a potem śledzących sytuację za pośrednictwem mediów ludzi w całej Polsce to, co się stało jest szokiem. Większość solidaryzuje się z ofiarami i ich rodzinami. Są jednak wyjątki. Grupka degeneratów na miejscu tragedii usiłuje kraść cenne rzeczy pozostawione przez ofiary katastrofy – zegarki, biżuterię. Stanowią garstkę, jednak są.

Piszę o tym, ponieważ taki margines – ludzi pozbawionych empatii, wszelkich uczuć, gotowych do zbrodni – zdarza się w każdym społeczeństwie i narodzie. Polacy nie są od tego wolni. Podczas drugiej wojny światowej właśnie tacy ludzie szli na kolaborację z okupantem niemieckim (na Kresach Wschodnich z sowieckim). Szmalcownicy wydający Żydów za pieniądze byli. A jednak stanowili – na całe szczęście – margines w naszym społeczeństwie. Bo fakty są bezsporne.

Pomimo możliwości Polska nie poszła w sojuszu z Adolfem Hitlerem przeciwko Sowietom i państwom zachodnim (niektórzy do dziś uważają to za błąd, który doprowadził do śmierci  milionów naszych obywateli). Jako pierwsza stawiła opór niemieckiemu najeźdźcy. Na okupowanych ziemiach hitlerowskim Niemcom nie udało się – w odróżnieniu od wielu innych państw – zbudować kadłubowego państewka z kolaboracyjnym marionetkowym rządem. Nie udało się, bo nie było ludzi, którzy mogliby stanąć na czele takiego państwa. To znaczy – jednostki zdegenerowane bądź głupie były, jednak Niemcy potrzebowali kogoś „topowego”, mającego poparcie społeczne. W Polsce nikt wybitny się nie zgłosił, wszyscy odmawiali.

Dla porównania – we Francji na czele marionetkowego rządu stanął marszałek Petain, najwybitniejszy dowódca francuski, zwycięzca w pierwszej wojnie światowej. U nas – przy wszelkich zastrzeżeniach do ówczesnych polityków i dowódców – na czele marionetkowego rządu nie było komu stanąć. We Francji, rządzonej przez rząd Vichy transporty ludzi do hitlerowskich obozów odbywały się przy współpracy kolaboracyjnych władz.

Na ziemiach okupowanej Polski działało Polskie Państwo Podziemne, które za współpracę z okupantem i wydawanie Żydów karało śmiercią. Przedwojenni endecy, Żydom w dwudziestoleciu delikatnie mówiąc nieprzychylni współtworzyli Żegotę, organizację ratującą Żydów. Tysiące zwykłych Polaków robiło to z narażeniem życia.  Wielu – po prostu się bało i nie robiło nic. Jednak jako społeczność, zdaliśmy egzamin. A jednostki zdegenerowane były, są i będą – jak to w każdym narodzie. Jednak oskarżanie Polski i Polaków o udział w Holokauście jest zwyczajną niegodziwością i draństwem.

(Telegraf24)

Dodaj komentarz