Absurdy miejskie: pączek i racja stanu

Stołeczni urzędnicy od lat walczą ze straganiarzami, kupcami, handlującymi na bazarach. Teraz wrogiem stali się właściciele małych straganów, nielegalnie sprzedających na ulicach, no właśnie, nie narkotyki, nie broń, ale… pączki. Po niższych cenach niż w cukierni. Urzędnicy argumentują, że pączki sprzedawane przez handlarzy sprzedawane są bez stosownych pozwoleń. A część mediów sugeruje, że za biednymi handlującymi stoi w istocie większy przedsiębiorca, który w ten sposób chce uniknąć podatków. Może jednak – nie wnikając jak jest – rozwiązaniem byłoby po prostu zostawienie tych ludzi w spokoju i pozwolenie im na handel? Zaś stołeczni urzędnicy w pierwszej kolejności powinni zająć się sobą? (az)

fot. freeimages.com

Dodaj komentarz