„Prowokator lokator”. Rzecznik dzielnicy wśród zadymiarzy?

Takie rzeczy tylko na Grochowie. Podczas kręcenia programu interwencyjnego na temat wątpliwego przejęcia kamienicy przy Skaryszewskiej 11 i dramatu mieszkańców, nagle pojawili się osobnicy… broniący przejęcia kamienicy. Krzyczeli, że mieszkańcy opowiadają bzdury. Wśród kontrmanifestantów zauważony został… rzecznik dzielnicy Praga Południe Jerzy Gierszewski. A burmistrz Tomasz Kucharski przybił sobie „piątki” z ludźmi, zakłócającymi wystąpienia lokatorów.

Pan Jerzy – prowokator – lokator, uważają lokatorzy. Mają rację? fot. Komitet Obrony Lokatorów Facebook.com

Program „To jest temat” w TVP Info dotyczyć miał afery z przejęciem kamienicy przy ul. Skaryszewskiej 11. Przypomnijmy, że kamienica została przejęta w 2016 roku. Jednak wątpliwości budzi i sam tryb przejęcia i to, co działo się później: kamienica została sprzedana prywatnej firmie, która zrobiła remont. Prace przy nim się przedłużały, a mieszkańcy przeżywali prawdziwy dramat – musieli płacić tysiąc złotych za ogrzewanie, podczas gdy temperatura w mieszkaniach wynosiła kilkanaście stopni.

Jak podał serwis wawalove.pl podczas kręcenia programu doszło do zadymy. Grupa ludzi usiłowała zakłócić wypowiedzi lokatorów. „Bzdury pan gadasz!”. „Tak dla reprywatyzacji!” – to okrzyki wznoszone przez kilkanaście osób, które wmieszały się w tłum. I tu pojawiły się poważne wątpliwości. Po pierwsze – jak zapewniali lokatorzy, nigdy wcześniej nie widzieli tych osób podczas spotkań lokatorskich, a były ich dziesiątki. Po drugie – osoby zakłócające wystąpienia lokatorów miały – jak twierdzi wawalove.pl – przybić sobie „piątki” z burmistrzem dzielnicy, Tomaszem Kucharskim. Po trzecie wreszcie – jedna osoba została rozpoznana. W koszuli w kratę i czapce bejsbolówce wśród zadymiarzy stał… rzecznik prasowy dzielnicy Praga Południe, Jerzy Gierszewski. W rozmowie z wawalove.pl przyznał, że był na miejscu kręcenia programu. Gdy dziennikarze przeszli do szczegółów zażądał przesłania pytań mailem.

Sprawa Skaryszewskiej 11 jest jedną z wielu, które dotyczą tzw. afery warszawskiej. W tym wypadku być może doszło do przełomu, ponieważ podczas przesłuchania przed komisją weryfikacyjną referent kamienicy, Julita Wójcik, w roku 2016 w BGN zeznała, że pracownicy musieli wydawać decyzje zwrotowe „na akord” nawet 300 rocznie i, że słyszała, iż było to na polecenie Hanny Gronkiewicz-Waltz.

(źródło: własne, wawalove.pl)

Dodaj komentarz