Metropolia ma sens, ale… PiS wylało dziecko z kąpielą

Pomysł powiększenia stolicy o sąsiednie gminy przez kilka miesięcy budził protesty i kontrowersje. Tuż przed majówką okazało się, że „Wielkiej Warszawy” jednak nie będzie. Projekt był zły. Jednak powstanie metropolii i wzmocnienie współpracy stolicy z ościennymi gminami jest konieczne. Można dziś mieć obawy, że dziwny projekt polityków PiS zaszkodzi tej idei. Ot, klasyczne wylanie dziecka z kąpielą…

Warszawa poszerzona o sąsiednie gminy. Między innymi Pruszków, Legionowo, Raszyn. Ale też… odległa i rolnicza Góra Kalwaria. Projekt posła Jacka Sasina napotkał na opór nie tylko opozycji – ta, nawet, gdyby poseł życzył dobrej niedzieli, utrzymywałaby, że jest piątek – ale też ekspertów i wielu mieszkańców. Trudno się owym krytycznym opiniom dziwić. Skoro do Warszawy ma być włączona Góra Kalwaria, to czemu nie, dajmy na to, Radom? A może pójść na północ, połączyć stolicę z Trójmiastem, dzięki czemu nasze miasto zyskałoby status miasta portowego? Pojawiły się nawet opinie, że projekt ma być sposobem PiS na… rozwiązanie problemów reprywatyzacyjnych. Zwroty we „właściwej” Warszawie zostałyby wstrzymane, a spadkobiercy otrzymaliby rekompensaty, czyli grunty na terenach rolniczych przyłączonych do stolicy części Mazowsza. Ale żarty na bok. Tak naprawdę projekt był mało przemyślany, do tego tworzył jakby dwa „miasta w mieście”, ustrój komplikował, zamiast usprawniać. Dobrze, że PiS z projektu ostatecznie się wycofał. Problem w tym, że dyskusja o ustroju stolicy jest konieczna. Z jednej strony co i rusz widzimy różne zamieszania i polityczne starcia w poszczególnych stołecznych dzielnicach. Z drugiej same dzielnice są zbyt mocno podporządkowane Radzie i prezydent Warszawy. W nowej ustawie o stolicy można zaproponować na przykład wprowadzenie wyborów bezpośrednich burmistrzów dzielnic, dokładny podział kompetencji – co leży w gestii dzielnicy, co w gestii miasta.  Obawiam się, że los projektu Sasina nadzieję na merytoryczną dyskusję na temat nowego ustroju Warszawy skutecznie przekreśla. Podobnie jak czyni nierealną jakąkolwiek rozmowę na temat metropolii. Tymczasem powstanie metropolii warszawskiej – ale nie w kształcie wielkiej Warszawy, poszerzonej o ościenne gminy – ale zespołu współpracujących ze stolicą gmin – jest konieczne. Niezbędna jest współpraca w kwestiach chociażby transportu i dróg publicznych, czy sprawach ochrony środowiska – głośny w ostatnich miesiącach smog w równym stopniu dotyka mieszkańców Warszawy jak i ościennych gmin. Niestety, patrząc na politykę partii rządzącej można odnieść wrażenie, że potrafi wylewać dziecko z kąpielą. Ustawa liberalizująca wycinkę drzew miała skończyć z absurdem, jakim były horrendalne kary dla ludzi, którzy wycięli drzewa na własnej posesji nawet w sytuacji, gdy dane drzewo zagrażało życiu i zdrowiu ludzi. Dała powód do masowej masakry drzew w całej Polsce. A wystarczyło ustawę napisać troszkę inaczej, na przykład ograniczyć lex Szyszko tylko do posesji mieszkalnych, przy domach jednorodzinnych. Z ustawą o „wielkiej Warszawie” jest podobnie.

Przemysław Harczuk

fot. arch.

Dodaj komentarz