Żale i płacze postępowców: Warszawa nie chce dnia różnorodności

Od lat w większych miastach Polski, m.in. w Poznaniu, czy Łodzi, odbywają się słynne Parady Równości. Ta o największym zasięgu i liczebności – w Warszawie. Choć od dwóch lat towarzyszy jej Warszawski Dzień Różnorodności, tym razem warszawski ratusz nie sfinansuje imprezy. Oburzenia nie kryją organizatorzy.

W tym roku w Warszawie parada przejdzie ulicami miasta w sobotę 3 czerwca. Choć od dwóch lat w stolicy temu wydarzeniu towarzyszy (choć organizowany jest osobno) Warszawski Dzień Różnorodności, tym razem warszawski ratusz nie sfinansuje imprezy. W związku z tym całe wydarzenie stanęło pod znakiem zapytania i wszystko wskazuje na to, że nie dojdzie do skutku.

Warszawski Dzień Różnorodności poświęcony jest „otwartości i różnorodności”, na który pieniądze wykładają podatnicy. Odbywa się od dwóch lat. Za każdym razem ogłaszany przez ratusz konkurs na jego organizację wygrywała Lambda Warszawa wraz z organizacjami partnerskimi.

Jak informuje jej przedstawicielka Marta Turska „celem wydarzenia jest przybliżenie sytuacji osób należących do różnych grup mniejszościowych zamieszkujących Warszawę. Udział biorą w nim organizacje działające na rzecz osób starszych, kobiet, osób z niepełnosprawnościami, osób nieheteroseksualnych, osób transpłciowych, osób o różnym pochodzeniu etnicznym i narodowym, różnym kolorze skóry, wyznaniu czy światopoglądzie”.

Pomijając fakt, że do jednego worka z transseksualistami i homoseksualistami wrzucani są seniorzy, dzieci, czy ludzie dotknięci poważnymi chorobami, organizatorzy nie kryją oburzenia, że nie dostali pieniędzy na organizację imprezy.

– Miasto miało okazję dotrzeć z przekazem o tym, że jest otwarte i różnorodne, do większej niż kiedykolwiek grupy osób, ale z nieznanych dla nas przyczyn nie zdecydowało się na współpracę – utyskuje prezes Fundacji Wolontariat Równości Julia Maciocha.

Przypomnijmy, odwołany w tym roku Dzień Różnorodności miał od dwóch lat ograniczony zasięg – trafiał do 1,3 tys. zainteresowanych.

Dlatego też w tym roku organizatorzy Parady Równości i Dnia Różnorodności połączyli swoje siły, co, jak informuje Maciocha, miało sprawić, że przekaz, iż „Warszawa jest otwarta i różnorodna, dotrze nie do 1,3 tys., a do 30 tys. osób”.

Pomysł nic nie dał, gdyż ratusz zdecydował nie finansować imprezy, jednak organizatorzy planują powstanie pierwszego miasteczka NGO na paradzie, które nazwali Miasteczkiem Równości.

– Spotkajmy się tłumnie na Paradzie Równości 2017 i sprawmy, by Warszawa, wzorem Poznania czy Łodzi, poczuła się w końcu dumna ze swojej społeczności LGBTQIA – apeluje Julia Maciocha.

 

Wiktoria Trawińska

fot. freeimages.com

Dodaj komentarz