W lewo marsz. Falstart przed wyborami w stolicy (NASZA ANALIZA)

 

Ważną rolę w warszawskich wyborach może odegrać elektorat umiarkowanie konserwatywny – wolnorynkowy i nowoczesny, ale też nie bojący się Kościoła i tradycyjnych wartości. „Osiągnięciem” PO i Rafała Trzaskowskiego jest całkowite zrażenie do siebie tych ludzi.  Inna sprawa, że i potencjalny kandydat PiS, Patryk Jaki mówiąc o tym, że nie zna uczciwych spadkobierców,  konserwatystów do siebie nie przekona. 

Rafał Trzaskowski fot. By Michał Józefaciuk – Senat Rzeczypospolitej Polskiej, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=37534757

Platforma Obywatelska i szeroko rozumiana opcja liberalna kilka lat  temu święciła triumfy w Polsce, a szczególnie w wielkich miastach. Warszawa zdawała się bastionem. A jednak – kolejne wpadki i kompromitacje Hanny Gronkiewicz-Waltz, a także nagły skręt w lewo całej partii spowodowały klęskę w wyborach parlamentarnych i spadek w sondażach. Afera warszawska związana z oddawaniem na prawo i lewo nieruchomości różnorakim szemranym typkom sprawiła, że i w stolicy – najpotężniejszym obok Trójmiasta mateczniku PO – pozycja partii zaczęła się chwiać. Kilka tygodni temu wydawało się, że przynajmniej w Warszawie kryzys minie. HGW wycofała się z wyborów, przestała być wiceszefową PO, a kandydatem Platformy został Rafał Trzaskowski. Polityk młody, ale wykształcony i doświadczony, nie kojarzony z jakimiś aferami, którego jedynym obciążeniem było prowadzenie kampanii obecnej prezydent stolicy osiem lat temu oraz fakt, że jego małżonka jest podwładną Gronkiewicz-Waltz. Rafał Trzaskowski wydawał się być faworytem nadchodzących wyborów. Nawet osoby spoza PO, o konserwatywnych poglądach wypowiadały się o nim pozytywnie. Do czasu. Pierwsze deklaracje kandydata na prezydenta stolicy to między innymi przywrócenie Tęczy na pl. Zbawiciela, obrona (nie jakaś radykalna, ale jednak) „dorobku” HGW, a do tego – tu już Trzaskowski odpowiedzialności nie ponosi – totalnie ideologiczny przechył jego partii. Wyrzucanie konserwatywnych posłów z ugrupowania tylko za to, że głosowali tak, jak głosują od dwudziestu kilku lat, świadczy już o całkowitym upadku, a fakt, że wśród wyrzuconych jest były minister sprawiedliwości i jeden z najbardziej doświadczonych i rozpoznawalnych polityków PO klęskę tę dopełnia.

Oczywiście za wcześnie by twierdzić, że Trzaskowski wybory już przegrał. Wypowiedzi Patryka Jakiego o tym, że nie zna uczciwych spadkobierców, sympatii konserwatystów politykowi prawicy sympatii nie przysporzą. Jedno jest jednak pewne. Trzaskowski jako technokrata i były wiceszef MSZ mógł umiarkowanych centrowych wyborców pozyskać. Jako zdeklarowany zwolennik Tęczy, do tego przy tak mocnym ideologicznym skręcie własnej partii, wyborców tych stracił bezpowrotnie. I jeśli zawalczy o wygraną, to dzięki błędom przeciwników. Ale sprawa wyniku jest otwarta, co dwa lata temu zdawałoby się niemożliwe.

Ważną rolę w warszawskich wyborach może odegrać elektorat umiarkowanie konserwatywny – wolnorynkowy i nowoczesny, ale też nie bojący się Kościoła i tradycyjnych wartości. „Osiągnięciem” PO i Rafała Trzaskowskiego jest całkowite zrażenie do siebie tych ludzi.  Inna sprawa, że i potencjalny kandydat PiS, Patryk Jaki mówiąc o tym, że nie zna uczciwych spadkobierców,  konserwatystów do siebie nie przekona. Ale o tym w poniedziałek.

 

Telegraf24  

One Comment on “W lewo marsz. Falstart przed wyborami w stolicy (NASZA ANALIZA)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*