Czarna środa przeciwko życiu (KOMENTARZ)

Nie rozumiem tego protestu. W środę organizacje feministyczne wyszły na ulice, by zaprotestować. Przeciwko zaostrzaniu ustawy aborcyjnej (to jeszcze mogłabym zrozumieć, choć się nie zgadzam) ale też w  obronie projektu Ratujmy Kobiety. W imię czego panie protestują?

fot. freeimages.com

Postulatem projektu Ratujmy Kobiety jest miedzy innymi umożliwienie aborcji (czyli zabicia dziecka w łonie matki) do 12 tygodnia ciąży, bez żadnych ograniczeń. Przypomnijmy, że dziecko w tym czasie jest już w stanie odczuwać ból fizyczny, czy strach.

W niektórych przypadkach aborcja może być dokonywana w każdym okresie, czyli – teoretycznie – także w dniu planowanego porodu. Jaka jest różnica między uśmierceniem dziecka godzinę przed, a uśmierceniem dziecka godzinę po porodzie?

I rzecz totalnie skandaliczna – projekt mocno ogranicza krytykę aborcji. Czyli w pewnym sensie zamyka usta obrońcom życia. Ciężko zrozumieć, skąd poparcie części kobiet dla protestu w obronie takiego prawa.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz