Najpierw komunikacja i obwodnice. Potem płatny wjazd do centrum

Spór między kierowcami i rowerzystami o to, jak powinna wyglądać polityka komunikacyjna stolicy jest absurdalny. Z prostej przyczyny: obie strony mają rację, zarazem jej nie mając.

fot. freeimages.com

Jedna strona przekonuje, że miasto powinno stawać się coraz bardziej przyjazne rowerzystom. Stawiać na komunikację miejską, ograniczyć ruch w Śródmieściu (na przykład zakazując wjazdu samochodom do centrum, czy ograniczając prędkość do 30 km./h).

Druga strona przekonuje, że poruszanie się po mieście to horror. Komunikacja owszem jest, poprawia się, ale wciąż nie jest to to, co w miastach w krajach zachodnich. Miasto stoi w korkach, a tu jeszcze jacyś aktywiści próbują kierowcom życie utrudnić.

Spór jest bardzo ostry, ale w gruncie rzeczy warto spojrzeć na niego od innej strony. Otóż zwolennicy miasta przyjaznego rowerom mają w stu procentach rację mówiąc o zanieczyszczeniu powietrza, bezpieczeństwie pieszych etc. Ale i kierowcy mają rację, krytykując miejską infrastrukturę.

Prawdziwym problemem jest brak strategicznego planu rozwoju komunikacyjnego stolicy. Najpierw należy zbudować sieć parkingów miejskich, wprowadzić miejskie i podmiejskie obwodnice, dokończyć budowę metra. Gdy komunikacja wejdzie na wyższy poziom będzie można rozmawiać – jeśli nie o zamknięciu, to o płatnym wjeździe do centrum, ograniczeniach prędkości, dalszej poprawie infrastruktury rowerowej.

Pytanie, czy w nadchodzącej kampanii samorządowej usłyszymy od którejś ze stron zapowiedzi rozsądnego planu strategicznego, czy też będziemy mieli do czynienia z biciem piany i podsycaniem niechęci pieszych, kierowców i rowerzystów.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*