Przemoc ze strony sześciolatki? Strachy warszawskich antyklerykałów (KOMENTARZ)

Niektóre media walczą zawzięcie z „przemocą symboliczną” ze strony Kościoła katolickiego. Przemocą tą ma być wieszanie krzyży w klasach warszawskich szkół, czy rysunki dzieci z lekcji religii, wywieszone na gazetkach ściennych. Uderzające jest to, że z „katolicką przemocą” walczą ludzie, którzy nie mieli żadnego problemu z Tęczą, symbolem LGBT, stojącą przy wejściu do kościoła na pl. Zbawiciela, feministkami zakłócającymi mszę w kościele św. Anny,  czy obrzydliwym spektaklem w Teatrze Powszechnym.  

Tęcza na pl. Zbawiciela, która została ustawiona tam kilka lat temu, budziła skrajne emocje. Nie pomagało w studzeniu tych emocji miejsce, na którym została ustawiona. Pl. Zbawiciela, na wprost wejścia do świątyni. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz oznajmiła w jednej z dyskusji, że „jak się komuś Tęcza nie podoba, może na pl. Zbawiciela nie chodzić”. Wypowiedź ta podobała się przedstawicielom Lewicy, jednak pani prezydent nie raczyła wspomnieć o tym, że Tęcza stała przy samym niemal wejściu do kościoła i aby spełnić postulat Gronkiewicz-Waltz wierni musieliby omijać ulubiony kościół i na msze chodzić gdzie indziej.

W tym roku z kolei w Teatrze Powszechnym wystawiono sztukę będącą brutalnym atakiem na wiarę i wartości chrześcijańskie. Granica między prowokacją intelektualną, którą niewątpliwie był dramat „Klątwa” autorstwa Stanisława Wyspiańskiego (bynajmniej nie konserwatywny, ooo nie, a w czasie gdy powstał wyjątkowo odważny) a wieszaniem wizerunku polskiego świętego i wykonywaniem z owym wizerunkiem czynności seksualnych. To kwestia już nie poglądów, ale najzwyklejszego smaku.

Ale co tam – uznałbym, że po prostu sprawę należy przemilczeć, Teatr Powszechny pod obecnym kierownictwem zbojkotować (za całokształt, także za pozbywanie się wybitnych, zasłużonych dla placówki ale też dla polskiego kina aktorów), a ludzi, którzy lubią tego typu inscenizacje zostawić w spokoju, niech żyją w swoim świecie, my żyjmy w swoim. Problem w tym, że oni ten nasz chcieliby zlikwidować. Ostatnio niemal nie ma wpisu w internecie, pod którym nie pojawiałby się jakiś komentarz atakujący wiarę. Tak, wiarę, bo nie złych księży, czy konserwatywnych polityków – to bym rozumiał. Czytam tekst kulinarny, a pod nim komentarz drwiący z Komunii Świętej. Czytam o motoryzacji, a pod tym komentarz atakujący Chrystusa, Matkę Bożą itd.

Jest widoczna pewna tendencja – tych antyreligijnych wpisów jest w ostatnich miesiącach o wiele więcej, niż choćby rok temu, kiedy tego typu komentarze pojawiały się tylko na portalach politycznych i dotyczących religii. Teraz są wszędzie. I nad tym też możnaby przejść do porządku dziennego, hejterzy to zazwyczaj tchórze, siedzący przy kawie w ciepłym pokoiku nie mający nic do powiedzenia w życiu, ale za to mogący wyżyć się na „Fejsiku”, czy forach internetowych. Oto jednak poważna gazeta (nazwy nie wymienię) daje duży artykuł, w którym autorka żali się na przemoc symboliczną ze strony Kościoła katolickiego. Przemoc, mającą rzekomo  miejsce w jednej z warszawskich szkół.

Padają nawet argumenty sensowne, że niewierzące dziecko musi mieć okienko, bo lekcja religii wypada w środku zajęć, nie na początku, czy na końcu. To faktycznie niefajne, ale bez jaj! Toż to kiepska organizacja szkoły, a nie jakaś przemoc! Jednak najbardziej rozwala inny przykład „przemocy” podany w rzeczonym artykule. Oto ze ścian szkoły „straszy” narysowany przez dziecko z pierwszej klasy rysunek, którego tematem są relacje tegoż dziecka z Matką Bożą! Tak, dla zideologizowanych wrogów chrześcijaństwa w porządku są symbole LGBT przed świątynią, w porządku są feministki i ateistki wrzaskiem i rykiem zakłócające Mszę Świętą (dla katolika najważniejszą formę aktywności religijnej), wielką sztuką jest spektakl w Powszechnym. Prawdziwą przemocą i problemem, jest zaś rysunek sześcioletniej dziewczynki. Opary absurdu po warszawsku.

Przemysław Harczuk

fot. Mateusz Opasiński – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=22888841

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *