Usunięcie HGW z zarządu partii co najwyżej zniweluje straty (KOMENTARZ)

Niemal dwa lata od wybuchu afery warszawskiej władze PO usunęły z zarządu Hannę Gronkiewicz-Waltz. Decyzja jest mocno spóźniona. I raczej nie wzmocni pozycji PO. 

fot. UM Warszawa

Gdy Donald Tusk wskazał jako następczynię Ewę Kopacz niektórzy obserwatorzy sceny politycznej zastanawiali się, czemu premierem ma zostać słaba medialnie, płaczliwa polityk, podczas gdy zdecydowanie lepszym wyborem byłoby postawienie na rządzącą stolicą, wzmocnioną po wygranym referendum i trzech kolejnych elekcjach Hannę Gronkiewicz-Waltz. Dziś ci sami komentatorzy raczej nie powtórzyliby tych słów. Bo Hanna Gronkiewicz-Waltz stanowi największe obciążenie dla Platformy Obywatelskiej. Niezależnie od intencji, jej polityczna odpowiedzialność za aferę reprywatyzacyjną jest oczywista. Szczególnie, że prezydent stolicy przez pewien czas osobiście kierowała Zarządem Gospodarowania Nieruchomościami. Jeśli nawet skandaliczne decyzje były podejmowane bez wiedzy pani prezydent, to świadczy to o złym nadzorze. I politycznie obciąża bardzo.

W tym kontekście bardzo dziwi, że władze PO tak długo zwlekały z odwołaniem prezydent z zarządu partii. Bo nie ulega wątpliwości, że dla Platformy Obywatelskiej Hanna Gronkiewicz-Waltz jest dziś największym obciążeniem. Czy spóźniona decyzja pomoże partii? Raczej wątpliwe. Jednak może pomóc w zniwelowaniu wizerunkowych strat, które już partię spotkały.

Antoni Zankowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*