Delikatnie mówiąc nie lubię TVN, ale kara dla tej stacji jest skandalem (KOMENTARZ)

Nie jestem fanem TVN. Zresztą, prawdę mówiąc, poza sportem w ostatnim czasie w ogóle staram się nie oglądać żadnej telewizji. Jednak kara nałożona na stację za pokazywanie bez komentarza protestu z grudnia 2016 roku jest skandalem. I mieczem obosiecznym. Gdy władza się zmieni podobne kary zostaną założone na znacznie uboższe media prawicowe. I one, w przeciwieństwie do amerykańskiego giganta mogą nie przetrwać. 

Zamiast karać finansowo, lepiej po prostu przełączyć kanał. fot. freeimages.com

Materiał TVN pokazywał protest przeciw rządowi. Nie był opatrzony komentarzem, podobnie jak materiały tego typu w stacjach zachodnich. Czy protestu nie było? Oczywiście, że był, więc nie ma mowy o Fake newsie. Czy materiał zmontowano tendencyjnie? Być może. Czy TVN jest stacją o określonym profilu? Oczywiście, że jest. Jednak tu zaczyna się problem. Bo w ostatnim czasie wszystkie media mają określony profil. TVP jest prorządowa jak nigdy, TVN od lat skrajnie antyprawicowy, TV Trwam jest katolicko-narodowe, TV Republika niepodległościowe. Przykłady można mnożyć. Im więcej różnorodności tym lepiej.

Jeżeli coś jest problematyczne, to sposób, w jaki kształtował się rynek medialny w III RP, a także to, jak ma wyglądać TVP – czy ma się stać już na zawsze prorządowa (kto wygra wybory bierze wszystko), czy ma być apolityczna (moim zdaniem nie ma na to szans, upolityczni się zawsze), czy opierać się na jakimś konsensusie (Jedynka dla rządu, Dwójka dla opozycji itd.). Ale to akademickie dyskusje. Media prywatne mają swoje profile. Materiały w nich siłą rzeczy będą tendencyjne. Ważne jest, by pokazywały prawdę.

To, co w przypadku TVN faktycznie oburza, to kłamstwa. Choćby te po Smoleńsku (na przykład zdementowane potem informacje o rzekomym czterokrotnym podejściu do lądowania, czy o kłótni pilota z generałem Błasikiem, której nie było). Były też skandaliczne wrzutki na temat Kościoła. I za takie fake newsy kara się należy, choć moim skromnym zdaniem lepszą od kar administracyjnych jest po prostu bojkot widzów. Ja jak wspomniałem we wstępie – telewizji prawie nie oglądam (wyjątek robię dla materiałów i transmisji sportowych), a wiadomości znajduję w prasie, Radio, internecie.

Kara finansowa (obojętnie za co) jest jednak bardzo poważnym niebezpieczeństwem. Raz – uderza w swobodę wypowiedzi. Dwa – uderza w rynek medialny. O ile TVN przy ogromnym budżecie może sobie na zapłacenie kary pozwolić, mniejsze stacje nie będą w stanie bronić się w razie podobnych sytuacji, więc będą się autocenzurować. Trzy – każda władza się zmienia. Za kilka lat mogą rządzić narodowcy, socjaliści, liberałowie. Jednak puszka Pandory w postaci karania mediów będzie już otwarta. A wtedy, jestem o tym przekonany, stacje takie jak TV Trwam, czy TV Republika też mogą być ukarane. Bo laicka KRRiT uzna na przykład, że pokazanie pielgrzymki ludzi pracy jest tendencyjne, nawołuje do nienawiści, narusza wolność religijną. Absurd? Niekoniecznie, bo zdejmowanie krzyży w szkołach we Francji czy we Włoszech jest faktem. Dlatego dziwię się tym kolegom dziennikarzom, którzy widzą w karze dla TVN jakieś pozytywy. Znacznie lepiej karać stacje telewizyjne wciskając off na pilocie.

Przemysław Harczuk

Dodaj komentarz