Wraca temat startu premier Szydło w Warszawie. Czy ma szanse?

Trwa niekończąca się opowieść pt. rekonstrukcja rządu. Z ostatnich informacji wynika, że ze stanowiskiem premiera pożegnać się ma Beata Szydło. I znów wrócił temat startu obecnej szefowej rządu w stolicy. Szanse powodzenia są niewielkie. Prezydentem stolicy obecna premier zostać może tylko w jednym wypadku. Jeśli wcześniej zostanie komisarzem stolicy i sprawdzi się w tej roli. W normalnym trybie wyborczym zdecydowanie większe szanse mają Patryk Jaki i Stanisław Karczewski. 

Beata Szydło z Angelą Merkel fot. Piotr Tracz, Kancelaria Premiera By Piotr Tracz, Kancelaria Premiera from Poland (Wizyta kanclerz Angeli Merkel w Polsce) [Public domain], via Wikimedia Commons

Premier Beata Szydło cieszy się sporą popularnością. Jednak to zdecydowanie zbyt mało, by ubiegać się o stanowisko w stolicy. Poznajmy obciążenia i atuty obecnej premier w kontekście startu w stolicy. Najpierw obciążenia:

Po pierwsze: Szydło nie jest warszawianką, nie pochodzi nawet z Mazowsza. To, jak pokazuje historia, nie musi przekreślać szans kandydata, ale na pewno nie pomaga.

Po drugie: Obecna premier pod względem PR jest idealna dla elektoratu PiS. Jednak to, co sprawdza się poza stolicą, tu może być obciążeniem. Wielkomiejska „Warszawka” chce kogoś będącego dokładnym przeciwieństwem Beaty Szydło. Zdecydowanie lepiej sprawdziłby się tu „światowiec”  Mateusz Morawiecki, młody gniewny Patryk Jaki, lekarz z wykształcenia Stanisław Karczewski. Ba, nawet inteligent z Żoliborza Jarosław Kaczyński. Beacie Szydło będzie tu trudno.

Po trzecie: Szydło do tej pory niemal w ogóle nie zajmowała się stolicą. Za Kaczyńskim przemawia legenda jego brata i osobiste doświadczenie, za Jakim popularność z komisji weryfikacyjnej, za Karczewskim – związki z Mazowszem, za Morawieckim kontrowersyjne pomysły wyburzenia Pałacu Kultury. Pani premier ze stolicą nie jest kojarzona w ogóle.

Nie znaczy to, że premier nie ma atutów. Są nimi:

Po pierwsze: doświadczenie samorządowe

Po drugie: osobista popularność

Po trzecie: kobieta ma większe szanse na wygraną z kandydatem PO

Jednak kluczowe w naszej ocenie będzie to, w  jakim trybie nastąpi ewentualny start Beaty Szydło. Jeśli wystartuje w wyborach za rok, przegra, choć uzyska niezły wynik. Jeśli jednak rząd wprowadzi w stolicy zarząd komisaryczny (a jest to realny scenariusz), a komisarzem uczyni Szydło, i obecna premier z tą funkcją sobie poradzi, szanse na wygraną w przyszłym roku gwałtownie wzrosną. W przeciwnym razie zdecydowanie większe szanse mają inni kandydaci.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*