Alarmujące info od czytelników: coś się dzieje z taksówkami. Pozostają postoje

Coraz trudniej o taksówki w mieście. Zamawiając w niektórych korporacjach, nawet na konkretną godzinę, zdarza się, że samochód się spóźnia, albo nie przyjeżdża w ogóle – informują nas nasi czytelnicy. – Wszystko przez bandyckie przewozy, przez które taksówkarzy jest coraz mniej – mówi nam jeden z taksówkarzy. Pasażerom zostaje korzystanie z wątpliwej jakości przewozów, bądź postojów. Tam jednak warto przestrzegać pewnych zasad bezpieczeństwa. 

Wybierając taksówkę z postoju warto trzymać się zasad bezpieczeństwa. fot. freeimages.com

Sobota. Pan Maksymilian wezwał taksówkę na Grochów, na godzinę 15. Taksówka przyjechała, jednak na ulicę o podobnej nazwie, w Śródmieściu. – Korporacja przeprosiła potem za pomyłkę. Całe szczęście, że pociąg, którym przyjeżdżała moja teściowa, spóźnił się 15 minut. Więc byłem o czasie – mówi nasz czytelnik.

Nasi reporterzy postanowili sprawdzić sytuację. Wezwali taksówki z różnych korporacji. W jednym przypadku okazało się, że taksówek nie ma, „być może przyjedzie z innej korporacji, ale nie wiemy”. W innym, że taksówka jest, ale „na już”. Czy będzie na konkretną godzinę – dyspozytorka nie potrafiła powiedzieć.

Sytuacji, w których taksówek nie ma, bądź nie mogą przyjechać o czasie, jest niestety coraz więcej, szczególnie w dni wolne od pracy, czy gdy jest gorsza pogoda i z powodu ulewy jest więcej taksówek – mówi Rafał Dąbrowski, warszawski taksówkarz. – Uber, przewozy osób, nierówna konkurencja, sprawiają, że coraz mniej ludzi chce jeździć na taksówce. Po prostu przestaje się to opłacać. Niebawem korporacje będą znikać – przekonuje.

Co zostaje pasażerom? Oczywiście mogą skorzystać z aplikacji Uber lub przewozu osób. – Ktoś chce ryzykować – jego sprawa. Tam jednak tak naprawdę nie ma licencjonowanych taksówkarzy, a licencja to pewien certyfikat, dzięki któremu pasażer ma gwarancję, że kurs będzie bezpieczny – mówi Wiesław Nowicki, kierowca taksówki. I dodaje, że osobiście radzi częściej korzystać z postoju, gdzie zazwyczaj taksówki są, a zawsze można skorzystać z usług licencjonowanego taksówkarza.

W takiej sytuacji warto jednak pamiętać o tym, że na postojach obok taksówek są zwyczajni przewoźnicy. Ostatnio jedna z pasażerek zapłaciła kilkaset złotych za przejechanie ośmiu kilometrów. W sądzie najpewniej przegra, bo kierowca był nielicencjonowany, a stawkę za kilometr zamienił stawką za metr…

Wsiadając do taksówki powinniśmy więc pamiętać, że:

  1. Licencjonowana taksówka ma na kogucie napis TAXI. Auta bez koguta, z napisem TAKSI, czy TAKI, czy TAX, nie są taksówkami!
  2. Licencjonowana taksówka ma na bocznej szybie cennik usług, z ceną za przejechany kilometr. Brak tej informacji świadczy o tym, że mamy do czynienia z oszustami!
  3. Licencjonowana taksówka ma cenę maksymalną za przewóz. W strefie pierwszej, w taryfie dziennej to maksymalnie 8 złotych taryfa początkowa i 3 złote za kilometr. Stawka wyższa świadczy o tym, że nie mamy do czynienia z taksówką!
  4. W taksówce powinien znajdować się identyfikator kierowcy, z jego imieniem, nazwiskiem, numerem licencji. Brak identyfikatora powinien wzbudzić nasze wątpliwości!
  5. Taksówki są wyposażone w taksomierze, wskazujące na aktualną cenę usługi. Ich brak powinien nas zaniepokoić!

Pamiętajmy o tym, aby uniknąć przykrych niespodzianek!

Antoni Zankowicz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*