Problemy z wodą oligoceńską. Czy kranówka jest lepsza?

Od niedawna w mieście toczy się poważny bardzo spór. I bynajmniej nie chodzi o politykę, ale o… wodę. 

fot. freeimages.com

Wszystko rozgorzało po tym, gdy dzielnica Ochota ogłosiła likwidację ujęć wody oligoceńskiej. To realizacja polityki zachęcającej do picia wody z kranu. Kranówka ma być znacznie lepsza niż woda butelkowana ze sklepu. Dzięki poprawie jakości wody w kranach zasadność źródeł oligoceńskich stoi pod znakiem zapytania. Czy jednak aby na pewno?

Otóż o ile nie mam powodu, by wątpić w poprawę jakości samych ujęć wody kranowej, wciąż mam świadomość, że do mojego domu idzie ona przez sieć wodociągową. I nawet jeśli – a nie mam powodu by wątpić, że tak jest – miejskie wodociągi zapewniają czystość całej sieci miejskiej, to stan rur w samych blokach, czy tym bardziej w kamienicach pozostawia nierzadko wiele do życzenia. W takiej sytuacji amatorom kranówki radziłabym zaopatrzenie się w dobry filtr. Albo wciąż korzystanie z oligocenki.

Jest jeden plus. Lat temu dziesięć, w ogóle mówienie o piciu wody z kranu, nawet przegotowanej, uznane byłoby za wariactwo. Standardem było kupowanie baniaków bądź właśnie – z czego korzystali ubożsi mieszkańcy – wody oligoceńskiej.

Poprawa jakości kranówki cieszy. Martwi – likwidacja źródeł wody oligoceńskiej, które przecież mogą stanowić dobrą alternatywę dla wody z kranu i ze sklepu. A zastanawia, że zużycie niby darmowej wody z kranu też kosztuje – skutkuje bowiem zwiększeniem rachunków za wodę. A zarabia miasto. Ciekawe.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*