Pseudokonserwatywna i pseudowolnorynkowa

Zniszczenie kupców z KDT, podziemi Dworca Centralnego, czy uderzenie w lokalne bazarki pokazują na dość specyficzne pojmowanie wolnego rynku przez obecne władze stolicy. 

Lokalne bazarki w mieście nie mają lekko… fot. freeimages.com

Kilka dni temu pisaliśmy o tym, jak naprawdę wygląda rzekomy „konserwatyzm” Hanny Gronkiewicz-Waltz. Konserwatywny jak HGW?!!! Dość osobliwy to konserwatyzm

Dziś warto przypomnieć jak wygląda podejście HGW do przedsiębiorców, których dobro miało być – w myśl haseł z kampanii wyborczej – priorytetem. Najlepiej widać to na przykładzie kupców.

Za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz miały miejsce:

Zniszczenie kupców z Kupieckich Domów Towarowych – zakończone zadymą z policją i siłowym wyrzuceniem handlujących. Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które miało powstać na miejscu KDT nie powstało do dziś. Władze stolicy nie wykazały dobrej woli – nie zgodziły się na przedłużenie użytkowania terenu przez KDT na czas budowy nowej estetycznej galerii na prywatnej działce. Teren pozostał niezagospodarowany przez lata, firma przestała istnieć, miasto straciło przychody z podatków.

Walka z kupcami z podziemi Dworca Centralnego – tu miasto nauczone doświadczeniem nie uderzyło w kupców bezpośrednio. Podziemia dworca wynajęła prywatna spółka, która drastycznie – o kilkaset procent – podniosła czynsze na wynajem lokali. Większości handlujących nie było na to stać.

Walka z małymi bazarkami – urzędnicy, wspierani przez życzliwe im media prowadzili delikatnie mówiąc nieprzyjazną politykę wobec lokalnych bazarków. Kupcy z Ochoty, Gocławia, czy Ursynowa od miesięcy toczą batalię o ratowanie własnych miejsc pracy. Do najbardziej kuriozalnej sytuacji doszło na Ursynowie, gdzie urzędnicy postanowili poprowadzić ścieżkę rowerową. Probem w tym, że od kilku lat ścieżka w tym miejscu… była. Jednak urzędnicy postanowili poprowadzić ścieżkę nową, akurat na miejscu budek handlowych.

Drobne utrudnienia – są jeszcze „drobiazgi”, takie jak utrudnianie parkowania przy małych osiedlowych sklepikach, podczas gdy zagraniczne markety i dyskonty nie mają żadnego problemu z tworzeniem sporych parkingów przy swoich sklepach.

Biorąc powyższe pod uwagę ciężko uznać politykę miasta za przyjazną dla przedsiębiorców.

Antoni Zankowicz

Dodaj komentarz