Walka o stolicę będzie ostra do końca

Choć Rafał Trzaskowski jest z punktu widzenia PO najlepszym wyborem i tak nie może liczyć na zdecydowaną wygraną. Kompromitujące działania ekipy HGW sprawiają, że wygrana w liberalnej Warszawie kandydata PO jest znacznie mniej prawdopodobna niż osiem, czy cztery lata temu. Szansę można ocenić pół na pół, czeka nas być może najbardziej zażarta kampania samorządowa w historii miasta.

Platforma Obywatelska zazwyczaj wygrywa w Warszawie, tym razem, po aferze warszawskiej może mieć jednak problem fot. By Platforma Obywatelska RP from Polska (Wieczór wyborczy) [CC BY-SA 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons

Zacznijmy od atutów. Rafał Trzaskowski jest bez wątpienia dla Platformy Obywatelskiej najlepszym wyborem. Atutem Trzaskowskiego jest stosunkowo młody wiek, wykształcenie, znajomość języków obcych. Brak skojarzeń z największymi aferami ośmiu lat rządów PO, wreszcie – mniejsze niż w przypadku np. Andrzeja Halickiego, czy Małgorzaty Kidawy Błońskiej związki z prezydent stolicy i warszawską polityką partii. Mniejsze, nie znaczy jednak żadne – o tym za chwilę. Niewątpliwym atutem jest wciąż większy w Warszawie niż w innych miastach antypis, oraz – mówiąc szerzej – elektorat liberalny. Oczekiwanie, że jak za dotknięciem czarodziejskiej rożdżki warszawiacy zagłosują masowo na kandydata prawicy, bądź ruchów miejskich jest naiwnością. Rok 2002 i miażdżąca wygrana Lecha Kaczyńskiego to daleka przeszłość. Dziś konkurentom Trzaskowskiego będzie dużo trudniej. A jednak…

To, że polityk PO nie jest odpowiedzialny za politykę miejską, to jednak właśnie on prowadził kampanię HGW w roku 2010. I już zostało mu to wypomniane. Bardzo nieszczęśliwym pomysłem były internetowe memy, przedstawiające Trzaskowskiego, posła PO, jako zaporę przed Patrykiem Jakim, który ma rzekomo bronić czyścicieli kamienic. Trzaskowski to poseł PO, która stolicą rządzi od dziesięciu lat. I choć rację mają ci, którzy mówią, że nie można winić jedynie Platformy, że poprzednie ekipy rządzące miastem też dokonywały kontrowersyjnych zwrotów, to jednak jedynym prezydentem, który zorientował się w sytuacji i doprowadził do powstrzymania zwrotów był Lech Kaczyński. I choć faktem jest, że za późniejszych pisowskich komisarzy – Mirosława Kochalskiego i Kazimierza Marcinkiewicza zwroty miały miejsce, to w czasie rządów HGW było ich najwięcej, co ujawniły nie sympatyzujące bynajmniej z prawicą miejskie organizacje społeczne. Siłą przeciwników Trzaskowskiego może być też zwyczajne zmęczenie ludzi dekadą rządów PO (a w zasadzie dwiema dekadami rządów liberałów, z przerwą na kadencję śp. Lecha Kaczyńskiego).

Kolejna rzecz – Trzaskowski wspierając HGW mógł nie wiedzieć o toczącej się w mieście aferze reprywatyzacyjnej. Ale o zniszczeniu rok wcześnie kupców KDT już raczej słyszał…

Wreszcie – gdy dojdzie do drugiej tury, decydować będą detale. A języczkiem u wagi mogą być zarówno wyborcy Kukiz’15, jak i lewicowych ruchów miejskich. Ci pierwsi to często ludzie młodzi i drobni przedsiębiorcy, którzy choć nie przepadają za PiS, większą alergię mają na działania HGW (Tęcza, sprawa kupców z KDT). Ci drudzy, niechętni konserwatyzmowi PiS najczęściej jednak padali ofiarą dzikiej reprywatyzacji.

Tak naprawdę szansę należy ocenić tu po 50 proc. Liczyć będą się detale, a mieszkańców czeka być może najciekawsza kampania w historii stolicy.

(AZ)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*