Sienna depresja

 

fot. ztm

Działka przy Siennej, jest świetnym symbolem całego procederu, który odbywał się pod okiem prezydent Warszawy w stolicy. Działka trafiła w ręce biznesmena Macieja M. (od niedawna siedzi w areszcie, ale za zupełnie inne, lewe reprywatyzacje przy Twardej i Królewskiej). Trafiła za niecałe 350 tys. zł. Po chwili opchnął ją za 20 milionów złotych. Takie łatwe biznesy z ogromnym przebiciem w ostatnich kilkunastu latach były możliwe w naszym regionie chyba tylko w Rosji i Ukrainie w łapach oligarchów. A także w Warszawie w łapach Hanny Gronkiewicz-Waltz.

W areszcie przebywa też dwóch adwokatów, przedstawicieli prawniczej elity. Jednym z nich jest pani adwokat, która była kuratorem nieżyjącej osoby. W całej sprawie był też sędzia, który ustanowił kuratora z raju podatkowego za spadkobierców Roberta Oppenheima. Sędzia (jeszcze?) jest na wolności.

Kiedy myślę o tej i innych transakcjach „reprywatyzacyjnych” to dochodzę do wniosku, że jeżeli całe rzesze ludzi za te afery nie pójdą siedzieć, to okażemy się państwem upadłym. Państwem, które być może zasługuje na los bycia traktowanym w ten właśnie sposób przez różnych Maciejów i nadzorujące to wszystko Hanny.

I nieustannie dziwię się Platformie Obywatelskiej, że z takim zapałem wciąż broni Hanny Gronkiewicz-Waltz. To znaczy wiem skąd ten zapał się bierze. Te tysiące, dziesiątki tysięcy stołków, które ktoś, kto włada stolicą może przeznaczyć dla własnej partii… To nie do pogardzenia. Zwłaszcza dla partii przywykłej do bycia u koryta.

Marzyłbym jednak o sytuacji, w której liderzy największej opozycyjnej partii mającej być alternatywą dla PiS, myśleli mózgami, a nie własnymi dupskami.

Mirosław Skowron

autor jest publicystą, dziennikarzem działu Opinie „Super Expressu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*