Bankowiec nie dał okraść staruszki

Oszuści udający agentów CBŚP chcieli wyłudzić dużą sumę pieniędzy od mieszkanki Warszawy. Kobieta w podeszłym wieku poszła nawet do banku, aby wypłacić 30 tysięcy złotych. Na szczęście, czujny okazał się mężczyzna obsługujący staruszkę. Razem przygotowali intrygę. Dzięki temu zatrzymano dwóch przestępców.

fot policja

To prawdziwa plaga. Oszuści wykorzystują ufność starszych ludzi i wyłudzają od nich nierzadko oszczędności całego życia. Przez lata stosowali metodę „na wnuczka”, czyli udawali członka rodziny, który rzekomo wpadł w kłopoty lub ma do zrobienia „interes życia”, a przez to pilnie potrzebuje sporej sumy gotówki. W taki sposób działała chociażby szajka Arkadiusza Ł. pseudonim „Hoss”, o której „Telegraf 24” już pisał.

Hochsztaplerzy zmieniają jednak metody, udają chociażby policjantów, ale mechanizm ciągle jest ten sam. Najpierw telefonują do potencjalnej ofiary, aby wysondować, czy posiada oszczędności, a gdy potwierdzają, zarzucają sieć… Ponieważ takich przestępstw jest naprawdę dużo, policja przeprowadza liczne kampanie społeczne ostrzegające staruszków, organizuje spotkania z emerytami, ale także uczula pracowników banków, aby zwracali baczniejszą uwagę na ludzi w podeszłym wieku, którzy nagle wypłacają znaczne sumy pieniędzy. To ostatnie posunięcie okazało się dość skuteczną metodą. Z całej Polski docierają informacje, że dzięki temu pomysłowi udaje się zatrzymywać przestępców. Podobna historia wydarzyła się niedawno w Warszawie.

Z mającą 74 lata kobietą najpierw skontaktował się mężczyzna udający krewnego i poprosił o pieniądze. Gdy skończyli rozmawiać, telefon znowu zadzwonił. Tym razem rozmówca przekonywał, że jest funkcjonariuszem Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzącym śledztwo przeciwko szajce okradającej staruszków. I nalegał na współpracę.

Późniejsze wydarzenia to gotowy scenariusz na film, a co najmniej jeden z odcinków kryminalnego serialu.

Zmanipulowana przez oszustów 74-latka udała się do banku, aby wypłacić z konta 30 tys. złotych. Przez cały ten czas była w kontakcie telefonicznym z mężczyzną, który instruował ją, co ma robić. Kiedy kobieta usiadła przy punkcie kasowym, pracownik banku po krótkiej rozmowie zorientował się, że klientka ich placówki może być ofiarą przestępstwa. Dlatego też do koperty zamiast banknotów za wiedzą 74-latki włożył ulotki”- relacjonuje Komenda Stołeczna Policji.

Oczywiście, na tym nie poprzestali. Powiadomiono policjantów, a kobieta wyszła z banku i udawała, że dalej wykonuje polecenia oszusta, z którym nadal rozmawiała przez telefon. Stosując się do jego wytycznych weszła do sklepu.

Tam, za jeden z wypłaconych banknotów miała coś kupić. Dzięki takiemu zabiegowi oszust chciał się upewnić, że w kopercie faktycznie są pieniądze. Nie przewidział jednak tego, że 74-latka niepostrzeżenie wyjmie gotówkę z portfela i nią zapłaci za zakupy” – ujawniają stołeczni stróże prawa.

Na koniec 74-latka wrzuciła kopertę pod wskazany samochód i odeszła. Oszust był przekonany, że już zdobył 30 tysięcy złotych. Gdy jednak tylko wziął do ręki kopertę, został zatrzymany przez policjantów, którzy przygotowali zasadzkę.

Oszustem okazał się 40-letni Dariusz P. Wpadł również jego wspólnik 25-letni Marcin B. Szybko wyszło na jaw, że mają na koncie inne przekręty. I wyłudzili ponad 50 tysięcy złotych. Postawiono im zarzuty oszustwa, a sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu. Grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności. Oby spędzili jak najwięcej czasy w więziennej celi.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*