Chwalebnie na trybunach, żenująco na murawie. Koniec marzeń o Lidze Mistrzów

Jeśli po meczu Legii z Astaną zapamiętamy coś pozytywnego, to będzie to kapitalna oprawa kibiców. Kontrowersyjna, bo przedstawiająca niemieckiego żołnierza przystawiającego pistolet do głowy małego chłopca. Ale do bólu szczera, prawdziwa, pasująca do niedawnej 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Klub zapewne będzie musiał zapłacić do UEFY karę za niezwiązaną ze sportem oprawę, ale chyba było warto. Niestety – o ile kibiców można pochwalić, tak o grze legionistów nie można napisać wiele dobrego.

Oprawa kibiców Legii przed meczem z Astaną. fot. youtube.com screenshot

Aby awansować do fazy play off eliminacji Ligi Mistrzów Legia musiała wygrać 2:0 (po porażce w pierwszym meczu w Astanie 1:3). Niestety, pierwsza połowa, poza jednym strzałem Sadiku w światło bramki i świetnej paradzie bramkarza gości, była pokazem bezradności i niemrawości mistrzów Polski. W drugiej części było już nieco lepiej, sporo ożywienia wniosło pojawienie się na boisku Kaspara Hamalainena, Krzysztofa Mączyńskiego i przede wszystkim Sebastiana Szymańskiego. Ten ostatni próbował brać na siebie odpowiedzialność za kreowanie gry. A w 76 minucie gry osiemnastolatek precyzyjnie dośrodkował w pole karne Kazachów, gdzie był Jakub Czerwiński. Obrońca Legii głową skierował piłkę do siatki. Było 1:0.

Nadzieje Legii odżyły, niestety, do końca meczu piłkarze Jacka Magiery nie podwyższyli już prowadzenia. Mecz skończył się jednobramkową wygraną Legii, ale do play off Ligi Mistrzów awansuje Astana, która w dwumeczu pokonała mistrzów Polski 3:2.

Legioniści muszą liczyć na dobrą grę w lidze, mają też szansę na awans do fazy grupowej Ligi Europy.

Maks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*