Niezwykła historia: Ostatni z bandy, która zrobiła „skok stulecia”

Napad na Ursynowie w listopadzie 1995 roku został nazwany „skokiem stulecia”, bo łupem bandytów padło ponad milion złotych. W spektakularny sposób przeprowadzili go ludzie „Rympałka”. Sześciu gangsterów dawno temu zostało skazanych, ale siódmy ukrywał się przez ponad 20 lat. Wpadł dopiero w marcu tego roku we Francji, a teraz Rafał Sz. stanie przed sądem.

fot. freeimages.com

Komunikat Prokuratury Okręgowej w Warszawie zaskoczył wielu, bo mało kto jeszcze pamiętał o rabunku, który swego czasu znalazł się na czołówkach gazet. Chodziło o skierowanie do sądu aktu oskarżenia przeciwko 48-letniemu dzisiaj Rafałowi Sz.

Mężczyzna był poszukiwany listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania, ale wyjątkowo długo udawało mu się zwodzić pościg. W końcu jednak wpadł. W marcu tego roku we Francji został zatrzymany, a wkrótce przetransportowany do Polski. Podczas przesłuchania w prokuraturze usłyszał zarzut udziału w napadzie na konwój z pieniędzmi, do którego doszło na stołecznym Ursynowie przed 22 latami.

Rafał Sz. jest ostatnim uczestnikiem rozboju, który nie został dotychczas pociągnięty do odpowiedzialności – przypomniał prokurator Michał Dziekański (do niedawna rzecznik stołecznej prokuratury), który podkreślił, że: „pozostałych 6 współsprawców zostało wcześniej prawomocnie skazanych na kary pozbawienia wolności”.

Śledczy lakonicznie przypomnieli co się wówczas wydarzyło.

Podczas napadu, określanego mianem „napadu stulecia”, sprawcy posługując się bronią palną skradli ok. 1,2 mln zł przeznaczonych na wynagrodzenia dla pracowników Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego w Warszawie. Oskarżony w czasie napadu był kierowcą jednego z samochodów, którym poruszali się napastnicy i którym zablokowano pojazd przewożący pieniądze” – podali.

Historia tego rabunku jest jednak tak niecodzienna, że warto przypomnieć nieco więcej szczegółów.

Przedpołudnie 28 listopada 1995 roku – wtedy doszło do wydarzeń, które dziennikarze nazwali „skokiem stulecia”. Dziś wiadomo, że przeprowadzili go ludzie Marka Cz., bardziej znanego jako „Rympałek”. Wyjątkowo groźnego bandyty, nieobliczalnego, nie wahającego się używać broni. Przed kilkoma latami magazyn „Śledczy” napisał tekst z wymownym tytułem „Rympałka bał się nawet zarząd Pruszkowa”. Jego banda miała na koncie wiele brutalnych przestępstw, ale to właśnie rabunek na Ursynowie przyniósł mu największą „sławę”.

Gangsterzy długo obserwowali jak konwojowane są pieniądze z banku do ursynowskiej przychodni. Rozpracowali schemat działania ochroniarzy, przede wszystkim jednak zauważyli, że zabezpieczenia są znikome. Dzisiaj to nie do pomyślenia, ale w tamtym czasie nie było niczym nadzwyczajnym, że nawet ogromne sumy pieniędzy przewożono zwykłym samochodem osobowym, nierzadko gotówkę trzymano w… reklamówkach. Bandyci postanowili „wykorzystać” okazję.

Swoją akcję przeprowadzili niemalże perfekcyjnie – przebieg rabunku opisał swego czasu na łamach „Dziennika” znany reporter śledczy Jerzy Jachowicz.

Użyto czterech kradzionych samochodów. 28 listopada 1995 r. krótko po 7 rano na parkingu na ulicy Zamiany gangsterzy zaparkowali dwa z nich – audi i furgonetkę ford transit. Kiedy około godziny 11 konwój z banku zbliżał się pod przychodnię, z parkingu ruszyły na niego od przodu oba auta z czterema gangsterami w środku, blokując drogę wiozącemu pieniądze renault. Kolbami rozbili szyby renault, wyciągnęli z samochodu konwojentów i kazali im położyć się twarzami do ziemi. Potem otworzyli bagażnik i przerzucili walizkę oraz torbę z pieniędzmi do transita. Podjechali nim na odległy o kilkaset metrów inny parking na Ursynowie. Tam przesiedli się do dwóch aut zaparkowanych poprzedniego wieczoru – forda sierry i nissana primery aut zaparkowanych poprzedniego wieczoru – forda sierry i nissana primery” – relacjonował Jachowicz.

Po udanym skoku bandyci podzielili pieniądze i rozjechali się. Wkrótce jednak niemal wszyscy znaleźli się za kratkami. Odkryto również miejsce ukrycia części gotówki i broń. Były schowane w skrytce na Dworcu Centralnym.

Po śledztwie i procesie sześciu bandytów usłyszało wyroki skazujące i dostali wysokie kary – nie tylko za udział w napadzie na Ursynowie, ale za „całokształt”. W komplecie trafili do więzienia.

Jedynie Rafał Sz. zdołał wymknąć się z obławy i wpadł dopiero w tym roku we Francji.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*